Zaznacz stronę
PiS skreśla nielojalnych działaczy

PiS skreśla nielojalnych działaczy

„Radosław Korzeniewski wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości” – taką uchwałę podjęto we wtorek 23 października podczas posiedzenia Zarządu Powiatowego władz PiS. Uchwałę przekazano następnie do władz okręgowych ugrupowania w Warszawie. Uchwała ma podobno zawierać także inne nazwiska działaczy tej partii z Wołomina i Tłuszcza.

Co doprowadziło do takiej właśnie decyzji władz Prawa i Sprawiedliwości? Złamanie zapisów statutu partii, który zakazuje m.in. wspierania w wyborach konkurencyjnych ugrupowań, a także kandydowania z konkurencyjnych wobec PiS komitetów. Radosław Korzeniewski, startujący z własnego komitetu na Wójta Dąbrówki, miał jawnie popierać kandydatów startujących z konkurencyjnych list, m.in. do powiatu w materiałach, które były propagowane, także w internecie. Wszyscy działacze PiS, których przypadki omawiał Zarząd Powiatowy PiS, startowali z list konkurencyjnych komitetów wyborczych grając tym samym na osłabienie wyniku swojej macierzystej formacji.

Przypadek Radosława Korzeniewskiego wydaje się najbardziej jaskrawy. Nie tylko pełnił on do tej pory funkcję szefa gminnego komitetu PiS, ale także urząd wójta Dąbrówki. W niedzielę 4 listopada w II turze wyborów zmierzy się on… ze swoim aktualnym zastępcą Zenonem Zadrożnym (kandydatem bezpartyjnym).

 

MK

 

Czy Zielonka będzie na plus?

Czy Zielonka będzie na plus?

Rozmowa z Kandydatką na Burmistrza Zielonki Dorotą Bienias

Zielonka potrzebuje nowej energii i systemowej zmiany. Wywiad z Dorotą Bienias, która w najbliższych wyborach ubiega się
o fotel Burmistrza Zielonki.

Dobrze żyje się Pani w Zielonce?

  Pierwsza, spontaniczna odpowiedź brzmi - tak. Mieszkam tutaj ponad czterdzieści lat, tu jest moja rodzina, mam przyjaciół i  znajomych, działam społecznie w Inicjatywie Dla Zielonki, współpracuję z wieloma osobami. Z drugiej strony coraz więcej spraw w  naszym mieście mnie po prostu denerwuje. Dzięki przedsiębiorczości naszych mieszkańców mamy wysokie dochody własne, a praktycznie nic dla nich się nie robi. Leżymy w  aglomeracji warszawskiej, a cały czas drogi wojewódzkie 634 i 631 pamiętają czasy Gierka. Mamy skanalizowane i zwodociągowane miasto, a w ogóle nie zachęca się ludzi do przyłączania do sieci.  Remontuje się ulice, a w osi jezdni pozostają często stare słupy elektryczne i telefoniczne. Jest duży Park Dębinki, a ludzie przemykają przez niego w pośpiechu. Nie tylko ja mam ogólne wrażenie, że zatrzymaliśmy się w rozwoju i  stoimy.

Sporo tej niekorzystnej oceny…

  To prawda. Dlatego próbujemy oddolnie zmieniać miasto, z korzyścią dla mieszkańców.  Inicjatywa dla Zielonki od kilku lat pracuje w radzie miasta, współpracuje z PiS i jest w opozycji do Grzegorza Dudzika. Mimo to, udało nam się we współpracy z innymi wiele zrobić.

Na przykład: wspólnie z przedstawicielami sąsiednich gmin obroniliśmy Zielonkę przed wielkim składowiskiem odpadów warszawskiego MPO, akceptowanym przez władze miasta. Chronimy mieszkańców przed wysokimi opłatami za ścieki. Zapobiegliśmy paraliżowi komunikacyjnemu, kiedy budowano tunel kolejowy. Doprowadziliśmy do uchwalenia inicjatywy obywatelskiej, do przyspieszenia pomiarów hałasu przy trasie S8 i mamy plan, aby temu przeciwdziałać. Skutecznie naciskamy na budowę, modernizację, naprawy ulic, kanalizacji, chodników według planu, a nie wg potrzeb wyborczych.

Czego według Pani najbardziej oczekują mieszkańcy Zielonki od nowo wybranego burmistrza?

  Jesteśmy wierni zasadzie: bacznie obserwuj rzeczywistość, oceniaj ją i twórz dobre rozwiązania. Moim zdaniem bez zmian w sposobie i stylu zarządzania Zielonka nie ma szans na nowoczesność i dotrzymanie kroku potrzebom naszych mieszkańców.

Czy to, że prowadziła Pani przez wiele lat działalność gospodarczą może być pomocne w zarządzaniu gminą?

  Tak, doświadczenie w prowadzeniu własnego biznesu jest bardzo pomocne. W małej firmie wszystkiego trzeba dopilnować osobiście. Źle wykonany produkt, usługa od razu przekładają się na zmniejszenie przychodów. Klienci są wymagający. W mieście powinno być podobnie - każda inwestycja powinna być dobrze zaplanowana, a potem dopilnowana. Każdy mieszkaniec w urzędzie należycie potraktowany. A tak żartobliwie, to kiedy wchodzę do obiektu publicznego, od razu widzę efekty źle przeprowadzonych przetargów i odbiorów. I wszystkie niedoróbki techniczne: nierówne płytki, schody, krzywo osadzone krany…

Jaki jest w takim razie Pani pomysł na Zielonkę?

  Musimy sami zdecydować, w jakim kierunku ma się rozwijać nasze miasto, dlatego potrzebujemy podejścia strategicznego. We współpracy z lokalnymi ekspertami i wieloma środowiskami wypracowaliśmy spójną wizję rozwoju Miasta zawartą w 1O punktach naszego zobowiązania wobec mieszkańców. Są w niej: rozwój infrastruktury, przeciwdziałanie smogowi, tworzenie przyjaznej przestrzeni wspólnej, powołanie Centrum Kreatywności dla przedsiębiorców, dzieci i młodzieży, dofinansowanie seniorów i oczywiście bardzo ważne: więcej sportu!

Chcemy wziąć odpowiedzialność za  realizację programu i pokazać, że możemy iść do przodu, że Zielonka może być na PLUS. Nadajmy Zielonce miejskiego charakteru i stylu, nie bójmy się nowoczesności.

Rozmawiał M. Krzewicki

 

Dorota Bienias o sobie

Kim jest Kandydatka na Burmistrza Zielonki?

  Jestem menadżerem, a moją pasją jest wspieranie ludzi aktywnych i przedsiębiorców. Znają mnie Państwo z łamów „Wiadomości z Zielonki”, które tworzę wspólnie z grupą  „Inicjatywy dla Zielonki”. Działam społecznie i współorganizuję od kilku lat Rock Live Zielonka.

Ukończyłam studia na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego i studia podyplomowe z zarządzania projektami w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Mam otwarty przewód doktorski na Politechnice Warszawskiej dotyczący oceny budżetu zadaniowego w samorządach.

Na trzecim roku studiów założyłam wraz z mężem firmę budowlaną, która prowadziliśmy blisko 20 lat. W instytucjach rządowych koordynowałam programy budowy parków technologicznych i inkubatorów technologii,  wspierałam przedsiębiorców w zdobywaniu rynków zagranicznych. Specjalizuję się w pozyskiwaniu funduszy unijnych i dofinansowań rządowych.

W latach 2007-2009 byłam Kierownikiem Referatu Rozwoju i Funduszy Zewnętrznych w Urzędzie Miasta Zielonka. W wyniku naszej pracy uzyskaliśmy dofinansowanie na projekty o wartości 10 mln zł, m. in. na budowę kanalizacji, aktywizację mieszkańców, szkolenia urzędników, rozwój bazy sportowej i zakup sprzętu dla straży pożarnej. Kilka lat zasiadałam w radach nadzorczych spółek prawa handlowego. W swoim dorobku posiadam artykuły naukowe, współautorstwo kilku publikacji książkowych, strategii rozwoju lokalnego i firm. Kiedyś uprawiałam koszykówkę i lekką atletykę. Kibicuję Legii Warszawa i popieram wszelkie działania osób w Zielonce, które próbują aktywizować sportowo nasze miasto. Prywatnie wdowa, matka dwóch dorosłych synów.

Moje hasło wyborcze to: Razem zmienimy Zielonkę na PLUS

 

 

 

Adam Pietrzak startuje do Rady Powiatu Wołomińskiego

Adam Pietrzak startuje do Rady Powiatu Wołomińskiego

Programy rządowe pomogą rozruszać Powiat

Przedsiębiorca, menedżer i szkoleniowiec. Mąż i ojciec rodziny. Z dumą podkreśla, że ma siedmioro dzieci, które traktuję jako największy skarb. Przywiązany do tradycyjnych wartości podkreśla, że zawsze poważnie traktuje podjęte zobowiązania i dotrzymuje danego słowa. Angażuje się w działalność społeczną i samorządową w przekonaniu, że każdy człowiek, któremu w życiu się powiodło, ma obowiązek dzielić się dobrem z innymi.

Co spowodowało, że zdecydował się Pan kandydować do Rady Powiatu Wołomińskiego?

  Adam Pietrzak – Odpowiem szczerze! Zawsze chciałem zaangażować się w samorząd, ale w Radzie Powiatu zasiadał mój brat Marek. Nie można całą rodziną (śmiech). Kibicowałem mu i nieraz mówiliśmy w domu o tym, że uprzedził mnie. Jest młodszy, wcześniej zainteresował się samorządem lokalnym. Żartowałem, że kiedyś go podsiądę. Nieraz wspólnie siedzieliśmy nad dokumentami, które otrzymał na sesję, dyskutowaliśmy, analizowaliśmy różne sprawy. Nieoczekiwanie w tym roku Marek obwieścił, że z powodu licznych obowiązków zawodowych, których ma coraz więcej, nie będzie już kandydował. Nastąpiło porozumienie bez słów. Zdecydowałem, że teraz ja powinienem kontynuować to skromne, ale ważne dzieło.

Nawet podczas naszej rozmowy czuć emocje, widać, że Panu zależy...

  Tak! Zdecydowałem się wziąć czynny udział w wyborach do powiatu, ponieważ leży mi na sercu jego dobro, które rozumiem jako prawidłowy rozwój. Tutaj się urodziłem, chodziłem do szkoły podstawowej i średniej, tutaj pracuję oraz tutaj szczęśliwie mieszkam i wspólnie z żoną wychowuję dzieci. Moim największym sukcesem i skarbem jest Rodzina. W naszym domu panują wartości chrześcijańskie oraz poszanowanie dla drugiego człowieka.

Jak Pan rozumie to, że ludzie, którym dobrze się wiedzie, muszą dzielić się z innymi?

  W moim rodzinnym domu zawsze funkcjonowało takie powiedzenie: „Tyle jesteśmy warci, ile możemy dać z siebie innym”. Taką prawdę przekazali mi moi Rodzice i to samo dziś mówię swoim dzieciom. Rodzina to fundament i podpora. Bez niej jesteśmy niczym. Wiem, że zawsze mogę liczyć na moje rodzeństwo – siostrę i trzech braci. Wzajemnie sobie pomagamy, angażujemy się też społecznie, m.in. w organizację obchodów upamiętniających Żołnierzy Wyklętych. Od paru lat czynnie działam przy duszpasterstwie akademickim św. Anny, gdzie organizujemy pomoc dla dzieci z ubogich rodzin. Od wielu lat pełnię też funkcję kwatermistrza grupy 13 Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę. To ogrom pracy, ale ktoś musi ją wykonywać. Traktuję to jako swój mały wkład w to wielkie dzieło jakim jest pielgrzymowanie do tronu Matki Boskiej Częstochowskiej. Przypomnę, że tradycja warszawskiej pielgrzymi ma historię ponad 300 lat.

Mandat Radnego Powiatu pełnią różne osoby. Nie ma wymagań formalnych dotyczących wykształcenia kandydatów, ale... przydałoby się!

  Nikt nie stawia kandydatom wymagań formalnych dotyczących wykształcenia, a szkoda. Wydaje się oczywiste, że w pełni świadomy funkcji i roli Radny Powiatu powinien być osobą wykształconą, rozumiejącą zagadnienia prawne, społeczne, ekonomiczne. Ja jestem z wykształcenia magistrem ekonomii. Ukończyłem również studia podyplomowe na kierunku zarządzanie w Kolegium Zarządzania i Finansów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz studia z obszaru zarządzania i biznesu (MBA) w Wyższej Szkole Menadżerskiej w Warszawie akredytowane przez Apsley Business School of London, uzyskując tytuł Executive Master of Business Administration. Mam nadzieję, że są to solidne podstawy dla człowieka, które chce reprezentować Kobyłkę i Zielonkę na forum Rady Powiatu Wołomińskiego.

A Pana zajęcia zawodowe, osobiste pasje?

  Prowadzę z braćmi rodzinną firmę, jestem więc przedsiębiorcą i menedżerem działającym w kilku branżach, także szkoleniowcem...  Moją pasją jest narciarstwo, chodzenie po górach jak też kulinaria.

Jakie najważniejsze cele chciałby Pan realizować w Radzie Powiatu Wołomińskiego?

  Powiat i nasze gminy muszą w końcu porozumieć się z władzami centralnymi i wojewódzkimi w sprawie modernizacji drogi wojewódzkiej 634. To zmora mieszkańców Kobyłki i Zielonki. Ta trasa już dawno powinna być dwupasmowa, dodatkowo z wydzieloną ścieżką rowerową. Według mnie sama trasa S8 nie rozwiąże problemu komunikacyjnego nawet przy założeniu, że wszystkie węzły będą otwarte.  Jeśli nie będzie porozumienia w tej sprawie, nadal będziemy skazani na korki we własnych miastach, gdzie przejazd z jednego końca na drugi trwa... za długo. Jestem przekonany, że to da się zrobić, ale trzeba szukać wsparcia dla tej inwestycji w rządzie. Tylko samorząd otwarty na współpracę z Rządem PiS może tego dokonać. Podczas mojego niedawnego spotkania z Ministrem Jackiem Sasinem rozmawialiśmy na ten temat. Są środki finansowe i możliwości. Trzeba tylko chcieć, działać i współpracować. Nie dokonają tego samorządowcy, którzy na każdym kroku stają okoniem wobec Rządu Premiera Mateusza Morawieckiego i politykują zamiast pracować na rzecz mieszkańców powiatu. To samo dotyczy innych programów rządowych skierowanych do Polski lokalnej, takich jak Czyste Powietrze, gdzie każdy indywidualnie może uzyskać dofonansowanie do wymiany pieca, okien czy termomodernizacji budynku mieszkalnego.

A inne cele, które można i trzeba realizować w Powiecie?

  Należy rozwijać współpracę z organizacjami pozarządowymi. Obecnie samorządy robią w tym względzie tyle, ile muszą, nie więcej. Organizacje pozarządowe mogą realizować wiele zadań znacznie lepiej niż wynajmowane komercyjne podmioty. Skorzystajmy z tej szansy i wykorzystajmy ogromny potencjał społeczny!

Jestem przekonany, że szkoły średnie mają obecnie za małe wsparcie ze strony Powiatu. Jest kontrolowanie, nakazy i wymagania, ale nie widzę realnego wsparcia. Edukacja to fundament. Musimy w nią inwestować więcej. Dlatego jeżeli zostanę radnym podejmę działania aby oferta edukacyjna szkół, dla których organem prowadzącym jest powiat systematycznie poprawiała poziom nauczania. Przypomnę, że są to szkoły ponadpodstawowe, licea i szkoły techniczne. Po reformie oświaty, likwidującej gimnazja, spada na powiat duża odpowiedzialność za stworzenie takich warunków nauki dla ośmioklasistów aby mogli w szkołach powiatowych zdobyć wykształcenie zapewniające bezproblemowe dostanie się na studia wyższe lub zdobycie zawodu pozwalającego na zatrudnienie.

Co można poprawić w funkcjonowaniu samego Powiatu – Rady, Zarządu, Starosty?

  Musimy zmienić politykę finansową Powiatu. Finanse muszą być przejrzyste, a gospodarowanie nimi bardziej racjonalne. W mijającej kadencji obecne władze powiatu bez opamiętania sięgały po kredyty komercyjne doprowadzając do niespotykanego wcześniej zadłużenia Powiatu. Nie można ciągle fundować mieszkańcom wyborczej kiełbasy, za którą płaci się pieniędzmi pożyczonymi z banku. To szkodliwa polityka. Czas z tym skończyć. Po drugie potrzebne jest nowe podejście, mam tu na myśli spojrzenie na powiat jak na obszar ze wspólnymi problemami i barierami rozwoju. Mieszkańcy nie bardzo wiedzą jakie usługi świadczy dla nich administracja powiatowa, a jakie gminna. Nie interesuje ich, czy droga jest powiatowa czy gminna. Ma być w dobrym stanie, aby dojechać do pracy, szkoły, urzędu. Wg mnie za mało jest współpracy.  Wiele usług publicznych można skoordynować  dzięki współpracy samorządów. Chciałbym, aby wreszcie zadziałały wspólna komunikacja publiczna, przemyślane zagospodarowanie przestrzenne, ochrona środowiska, oświata, kultura i wiele innych.  Jestem przekonany, że taka współpraca poprawi jakość usług publicznych w naszym powiecie dla dobra społeczności.

To mocne tezy i odważny program. Czy Pana zdaniem realny?

  Wielu krytyków Prawa i Sprawiedliwości kwestionowało kilka lat temu obietnice wyborcze i mówiło, że tego się nie da zrobić, na tamto nie będzie pieniędzy. Wola i determinacja kolejnych rządów – Pani Premier Beaty Szydło, a po niej Pana Premiera Mateusza Morawieckiego – pokazały, że można zmieniać Polskę i trzeba to robić. Dotrzymaliśmy słowa w rządzie, dotrzymamy w samorządzie!

 

Adam Pietrzak

Adam Pietrzak

- Kandyduję do Rady Powiatu Wołomińskiego, bo nie jest mi wszystko jedno. Wiem, że na poziomie samorządowym podejmowane są ważne decyzje dotyczące nas wszystkich, a ja nie jestem człowiekiem, który łatwo się poddaje, czy ustępuje. Twardo będę bronił interesów mieszkańców Kobyłki i Zielonki..

Na kogo postawimy 21 października?

Na kogo postawimy 21 października?

Wybory za pasem

  Wchodzimy w cykl kolejnych decyzji politycznych, z których pierwszymi stają się właśnie wybory samorządowe. Z jednej strony samorządność to wartość sama w sobie, związana z lokalną rzeczywistością i stosunkami społecznymi w niej panującymi. Z drugiej strony, wobec trwałości nomenklatury samorządowej, uzdrowienie oddolnej aktywności obywatelskiej staje się niemożliwe bez ingerencji państwa.

  Jak pogodzić te dwa wykluczające się na pozór wyzwania? Inaczej mówiąc, co zrobić, by samorządy – szczególnie na poziomie miast powiatowych i władz wojewódzkich – stawały się z jednej strony partnerem rządu i wojewodów, a z drugiej by zachowały swą podmiotowość? Z kolei, w przypadku mniejszych miasteczek, wsi i gmin, co zrobić by lokalna społeczność darzyła swe autorytety należną estymą, a nie głosowała „jak zawsze”, czy to z przyzwyczajenia, czy to z domniemanej gwarancji zatrudnienia i akceptowanego marazmu. Na terenie mojego okręgu wyborczego jest bardzo dużo gmin, w których lokalni włodarze (wcale nie związani z PiS) wypracowali sobie autentyczną pozycję społeczną. Wielu z nich dalej będzie pełnić swoją funkcję dla dobra lokalnych społecznośaci.

  Jednakże są i takie miejsca w naszym okręgu, jak np. Legionowo, Serock i cały powiat legionowski, ale także Tłuszcz, Jadów, Zielonka, nie mówiąc już o Wołominie, gdzie obecne władze samorządowe – jeśli nie zostaną zmienione – doprowadzą prędzej czy później  do stagnacji regionu. Przykładowo, czy tak potrzebny w Legionowie szpital powiatowy (np. na bazie wojskowego) będzie mógł powstać ostatecznie, skoro nijak nie będzie mógł się w tej sprawie dogadać włodarz miasta i powiatu z ministrem zdrowia i/lub obrony narodowej. Nie dlatego, że się nie lubią, ale dlatego, że władze lokalne samorządowe są de facto emanacją „totalnej opozycji”, torpedującej zatem – w imię jej interesów ogólnopolskich – wszelkie inicjatywy, które mogą polepszyć kondycję społeczności lokalnej. Rozbicie zmurszałej struktury uzależnień lokalnych odziedziczonych po rządach PO i PSL, nie może jednak rodzić nowej i równie sztucznej piramidy stożkowej, w której na górze zasiądą równie wyalienowani od społeczności gmin i miast powiatowych urzędnicy. Jest jednak nadzieja, że nowo wybrani samorządowcy z list PiS i współpracujących z tą partią komitetów, nie wejdą na umoszczone przez poprzedników wygodne posady, wraz z apanażami, ale tym razem będą dalej kontrolowani przez silne swym autorytetem  kierownictwo PiS. Tak bowiem, jak dla poprzedników lepiszczem była zdolność do psucia państwa i samorządności przy pomocy uznanej za wartość prywaty, tak w PiS-ie Jarosław Kaczyński jest gwarantem istnienia swoistej dyscypliny etycznej w szeregach jej działaczy. Ta dyscyplina nie bierze się tylko z jakości dobieranych ludzi, ale także ze zbiorowej w tym środowisku wiedzy, że jest się na służbie publicznej. A autorytet prezesa PiS, jak długo będzie aktualny, tak długo wytwarzać będzie jakość rządzenia – także w samorządach.

  Jeśli uznaliśmy, że na tym etapie rozwoju naszego narodu i przestrzeni, w której żyjemy jest modernizacja, nieuchronnie prowadzi to do wniosku, że bez pomocy z budżetu państwa nie znajdzie ona swego wyraźnego oblicza w skali lokalnej. Warto więc zaryzykować, a wkrótce odnajdziemy Polskę wśród najlepiej rozwiniętych państw Europy.  

Senator RP Prof. Jan Żaryn

Nagrody w gm. Tłuszcz – przekroczono 1 mln zł?

Nagrody w gm. Tłuszcz – przekroczono 1 mln zł?

Burmistrz Tłuszcza znów unika jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, ile wydał na nagrody dla swoich podwładnych. Jedne dane mówią o 670 tys. zł, inne o 850 tys. zł, a my jesteśmy skłonni się założyć, że kwota ta przekroczyła 1000000 (słownie: jeden milon zł).

Przypomnijmy, temat nagród w tłuszczańskim urzędzie był gorący w latach 2012-2013, gdy media i radni zwrócili uwagę, że Burmistrz Tłuszcza Paweł Bednarczyk w ciągu jednego 2012 roku wydał na nagrody dla podwładnych 267 tys. zł. W kolejnych miesiącach i latach lokalna prasa i radni wielokrotnie składali zapytania o wysokość nagród, ale po „aferze” władze gminy Tłuszcz chyba trochę się przestraszyły i pula nagród dla urzędników w kolejnych latach wyraźnie zmalała. Kurier postanowił sprawdzić, jak wygląda „nagrodowy bilans” rządów burmistrza Pawła Bednarczyka - ile łącznie wydano w Tłuszczu na dodatkowe wynagrodzenia dla pracowników Urzędu Miejskiego?

16 marca br. wysłaliśmy w tej sprawie zapytanie do Gminy Tłuszcz (w trybie dostępu do informacji publicznej). Aż 13 dni czekaliśmy na odpowiedź, z której wynkało, że... teraz odpowiedzi nie dostaniemy, bo wnioskowana informacja jest informacją przetworzoną i tu urząd ma 2 mies. na odpowiedź. I tyle dokładnie, ani dnia krócej, czekaliśmy na odpowiedź, która nadeszła 16 maja. Z przekazanego zestawienia wynika, że w latach 2011-2017 na nagrody w urzędzie wydano po zaokrągleniu 850 000 zł. Gdy odejmie z tej sumy nagrody jubileuszowe (które urząd wypłacić musiał), kwota ta zmnejsza się do 670 tys. zł. Protesty radnych i relacje w prasie w znaczącym stopniu wpłynęły na zmiejszenie rozrzutności Burmistrza Pawła Bednarczyka. Ale czy w wystarczającym stopniu?

Ponowna analiza przesłanych danych i przeszukanie internetu naprowadziły nas na trop „ściemy”. Wcześniej Burmistrz Tłuszcza informował o kwocie 267 tys. zł w 2012 r., a w przesłanych teraz do naszej redakcji danych jest kwota 208 tys. zł. Co stało się z różnicą? Wydaje się niemal pewne, że różnica to suma nagród dla kierownictwa urzędu – Wiceburmistrza, Skarbnika i Sekretarza. Burmistrz Tłuszcza przekazał gazecie dane z pominięciem kierownictwa urzędu, czyli 3 najbliższych i najlepiej zarabiających osób? Czy te osoby nie są pracownikami urzędu? Wydaje się, że zatajono kwotę nagród dla kierownictwa i nie ujęto ich w przekazanym zestawieniu. Wg naszych szacunków suma nagród, jakie wypłacił podwładnym burmistrz Tłuszcza wyniosła ok. 1,1 – 1,2 mln zł. Tymczasem wysłaliśmy do urzędu kolejny wniosek o uzupełnienie informacji i obawiamy się, że odpowiedź potwierdzi nasze przypuszczenia. Czy są one słuszne? Przekonamy się niebawem.

Mk

500+ w Polsce i w gm. Tłuszcz

500+ w Polsce i w gm. Tłuszcz

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zorganizowało konferencję podsumowującą dwa lata funkcjonowania w kraju Programu Rodzina 500+.

Na zaproszenie Minister Elżbiety Rafalskiej odpowiedziało szereg organizacji i instytucji, w tym samorządowcy. Wśrod nich był m.in. Burmistrz Łochowa Robert Gołaszewski – na zdjęciu pierwszy z lewej i stojąca obok niego Radna z Tłuszcza Grażyna Krupa, prywatnie mama trójki dzieci, choć już wymykających się wiekowo z ram tego programu prorodzinnego. Przy tej okazji poprosiliśmy p. Radną Krupę o podsumowanie programu. Jak na tle kraju wygląda gm. Tłuszcz? Jak tutejsi mieszkańcy skorzystali na słynnym 500+?

Program Rodzina 500 Plus to świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł miesięcznie, które otrzymują rodzice - niezależnie od dochodu - na drugie i kolejne dzieci, do ukończenia przez nie 18. roku życia.  A w rodzinach z najniższym dochodem bądź, gdy wychowują one dziecko z niepełnosprawnością świadczenia wypłacane są także na pierwsze lub jedyne dziecko.

W konferencji podsumowującej dwa lata Programu Rodzina 500 Plus, która odbyła się  w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Socjalnej wzięli udział przedstawiciele samorządów z całego kraju. Prelegenci wskazywali nie tylko na wymierne korzyści, jakie niesie Program,  na przykład w postaci nowych ubrań, butów, wycieczek, zajęć dodatkowych, zabawek czy artykułów szkolnych. W jednym z wystąpień zaznaczono, że Program przywrócił ludziom marzenia, z których często trzeba było wcześniej rezygnować na rzecz zabezpieczenia podstawowych potrzeb. Dodatkowe środki bowiem dają poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa, pozwalają planować, wpływają na wzmocnienie więzi rodzinnych, rozwijanie pasji, uatrakcyjnienie spędzania czasu wolnego. A to co najważniejsze - i z tym zapewne każdy się zgodzi – sprawiają,  że na twarzach dzieci częściej pojawia się uśmiech.

O tym, jak Program przekłada się na naszą rzeczywistość gminną można się przekonać,  zapoznając się ze statystykami opracowanymi przez Ośrodek Pomocy Społecznej. I tak w gminie Tłuszcz ze świadczeń wychowawczych korzysta ponad 1700 rodzin. Świadczenia wypłacone w ubiegłym roku w ramach Programu Rodzina 500 plus przez tłuszczański OPS to ponad 16 milionów 200 tysięcy złotych.

Myślę, że każdy rodzic, którego rodzina objęta została Programem, pamiętając niezbyt odległy czas bez tego wsparcia, docenia te dodatkowe środki. Środki, które wpływają na wyrównywanie szans, na pojawienie się poczucia godności – godności polskiej rodziny.

Grażyna Krupa

Autorka jest Radną Rady Miejskiej w Tłuszczu, pracuje w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie