Zaznacz stronę
Wracają Wojska Obrony Terytorialnej

Wracają Wojska Obrony Terytorialnej

Najważniejszą i jednocześnie najbardziej medialną reformą w Wojsku Polskim jest bez wątpienia odtworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT), nowego, piątego rodzaju Sił Zbrojnych. Powołanie tej formacji jest efektem rosyjskiej agresji na Ukrainie, która zmieniła postrzeganie roli Sił Zbrojnych.

Od czasu bowiem wstąpienia Polski w struktury euroatlantyckie mniejszą rolę przykładano do obrony państwa, a większą do udziału w misjach pokojowych i stabilizacyjnych (jak w Iraku czy Afganistanie), czego wynikiem było rozwiązanie niedoinwestowanych i szkieletowych WOT w 2008 – tym samym roku, w którym doszło do wojny rosyjsko-gruzińskiej. Dopiero w 2015 polskie władze zdecydowały o odbudowie tej formacji. Plany Ministerstwa Obrony Narodowej są ambitne: docelowo WOT mają liczyć 53 tys. żołnierzy w 17 brygadach – po jednej na każde województwo i dodatkowa w Mazowieckim, w skład których wchodzić będą bataliony, podzielone na kompanie, odpowiadające za jeden powiat.

Na naszym terenie zostaną sformowane dwa bataliony w Warszawie (jeden w lewobrzeżnej części z siedzibą w stolicy i drugi w prawobrzeżnej, z dowództwem w Zegrzu) i kompania w powiecie wołomińskim – ich tworzenie rozpoczęło się dopiero w tym roku, gdyż pierwszeństwo mają województwa ściany wschodniej, czyli podlaskie, lubelskie i podkarpackie.

Można wyróżnić dwa podstawowe zadania obrony terytorialnej: wspieranie reszty sił zbrojnych, czyli wojsk lądowych, specjalnych, lotnictwa i marynarki wojennej w ich działaniach obronnych oraz pomoc miejscowej ludności, zarówno w czasie pokoju jak i wojny – współdziałanie z lokalną administracją, przeciwdziałanie skutkom klęsk żywiołowych czy też promowanie postaw patriotycznych. Żołnierze obrony terytorialnej są ochotnikami, którzy po 16-dniowym szkoleniu podstawowym (dla szeregowych; kurs oficerski WOT trwa 12 miesięcy), będą pełnili służbę w lokalnych jednostkach w tzw. systemie weekendowym: by ułatwić życie ochotnikom powoływani są oni na jeden weekend w miesiącu i dodatkowo na 9-10 dni w okresie wakacyjnym; łącznie około 30 dni w roku. Osoby chcące zasilić szeregi obrony terytorialnej (wojsko szczególnie liczy tu na członków organizacji proobronnych i absolwentów liceów wojskowych) powinny zgłaszać się do właściwej dla ich miejsca zamieszkania wojskowej komendy uzupełnień, dla powiatu wołomińskiego jest to WKU Warszawa Praga.

Kamil Skonieczny

Absolwent Akademii 

Felieton: Wdzięczność krzyżami się mierzy

Felieton: Wdzięczność krzyżami się mierzy

Jedną z inicjatyw parlamentarnych ostatnich tygodni, która przyszła do nas – do senatu RP – z izby niższej, był projekt ustawy o ustanowieniu Krzyża Wschodniego.

Pomysłodawcą tego odznaczenia państwowego, które jak i pozostałe byłoby nadawane przez Prezydenta RP, jest poseł PiS Michał Dworczyk. W senacie RP miałem przyjemność być sprawozdawcą tej ustawy i jej promotorem wśród koleżanek i kolegów Senatorów. Według pierwotnego zamysłu Krzyż Wschodni miał być nadawany za pomoc niesioną przez niepolskich obywateli II RP i cudzoziemców Polakom zamieszkałym obszar byłego Związku Sowieckiego oraz Kresów Wschodnich I i II Rzeczypospolitej w latach 1937 – 1959. Pierwsza data wiąże się
z operacją antypolską, w ramach której na rozkaz Stalina zginęło w ZSRS co najmniej 111 tys. Polaków. Druga data z kolei, wiązana jest z zakończeniem ostatniej fali repatriacji Polaków z ZSRS do PRL w ramach krótkotrwałej sowieckiej „odwilży”.

Daty graniczne, choć nieprzypadkowe, zdaniem senatorów zawężały grono potencjalnych beneficjentów, a zatem także polską wdzięczność. Wydłużyliśmy zatem lata obowiązywania ustawy, włączając w tę polską wdzięczność np. Kazachów, którzy pomagali Polakom obywatelom ZSRS wypędzonym w 1936 r. z republik zachodnich do Kazachstanu, a także tym, którzy z kolei po 1959 r. pomagali np. bł. ks. Władysławowi Bukowińskiemu, który nie zrażony represjami pozostał w Kazachstanie do śmierci, w 1974 r. Ostatecznie według nas najlepszymi datami (jeśli muszą być z racji legislacyjnych) powinny być lata 1917 – 1991. Są to lata istnienia państwa bolszewickiego, powstałego w wyniku zamachu stanu – zwanego rewolucją październikową – dokonanego na zlecenie wywiadu niemieckiego przez Lenina w Piotrogrodzie, jesienią 1917 r. Dzięki tej operacji Rosja wycofała się z wojny światowej, podpisując w lutym – marcu 1918 r. pokój brzeski z Niemcami, co umożliwiło wojskom cesarskim przeniesienie ciężaru wojny na front zachodni. Formalna likwidacja ZSRS z kolei, zamyka pewien ciąg zdarzeń związanych z istnieniem i oddziaływaniem na Polskę i Polaków jednego z dwóch systemów imperialno-totalitarnych, antypolskich i antychrześcijańskich w założeniu oraz w praktyce. Oczywiście, Krzyż Wschodni będzie nadawany także m.in. „Sprawiedliwym Ukraińcom”, którzy wbrew nacjonalistom ukraińskim w latach 1939 – 1945 ukrywali Polaków, by nie dosięgły ich ogień, siekiery i nienawiść sąsiadów z terenów polskich Kresów.

Polacy i państwo polskie chcą zatem wyrazić wdzięczność tym wszystkim, którzy zachowali się wobec nas jak trzeba. Postawa ta staje się także pośrednio miarą przynależności danego narodu do wspólnej nam cywilizacji europejskiej opartej na chrześcijańskim porządku etycznym. Innego, do którego bez wstydu moglibyśmy się odwoływać, w tym kręgu cywilizacyjnym nie mamy.

Przy okazji ciekawej debaty senackiej dotyczącej ustanowienia Krzyża Wschodniego, strona opozycyjna czyli PO, wniosła różne zastrzeżenia. Najdziwniejszym, ale symptomatycznym zarazem, było wniesienie poprawki przez marszałka Bogdana Borusewicza, by wykreślić słowa Kresy Wschodnie, gdyż mogą one obrazić naszych wschodnich sąsiadów i sojuszników zarazem
(w domyśle zarówno Litwę jak i Ukrainę). Lęk przed potencjalną czy wręcz domniemaną reakcją drugiej strony, miał zatem od razu sprowadzić nas na ścieżkę zdrady wobec własnej historii, w tym dziedzictwa i praw do niego. Ten głos ważnego przedstawiciela opozycji odsłonił nie po raz pierwszy, faktyczną definicję realizmu politycznego przyjętą przez polską dyplomację w okresie rządów PO – PSL. Autocenzura i wrażliwość skierowana na podtrzymywanie dobrego samopoczucia partnerów, to główne instrumenty tejże dyplomacji. Siłą rzeczy nie mogło starczyć miejsca w sercach i w rozumie (co jeszcze ważniejsze) na wrażliwość przekładającą się na artykułowanie w pierwszym rzędzie interesów własnych, czyli narodowych.

Projekt ustawy o ustanowieniu Krzyża Wschodniego, z racji naniesionych przez senat poprawek, ponownie wrócił zatem do sejmu. Czekamy na ostatni akord.

Prof. dr hab. Jan Żaryn – Senator RP

Remiza PSP na Borkach – czy to dobry pomysł?

Remiza PSP na Borkach – czy to dobry pomysł?

Mniej więcej w wakacje pojawił się pomysł, by gmina przekazała ok. 1 ha gminnej działki zlokalizowanej na os. Borki w Tłuszczu (dawne ogródki działkowe) pod budowę nowej remizy Państwowej Straży Pożarnej. Informacja ta mocno zaniepokoiła mieszkańców, którzy zgłaszają swoje wątpliwości, a często gwałtowny sprzeciw radnemu osiedla Robertowi Pacuszce.

– Ludzie nie kryją oburzenia, a ja mam poważny problem. Muszę Panu Burmistrzowi powiedzieć grzecznie, ale stanowczo „Nie. Nie tędy droga, nic o nas bez nas”. Gdyby taka inwestycja miała zostać zlokalizowana na naszym osiedlu, to tylko po przeprowadzeniu szerokich konsultacji społecznych i za zgodą większości mieszkańców.

Jednostka PSP to przecież placówka, której zadaniem jest niesienie pomocy ludziom i ich mieniu podczas pożarów, wypadków drogowych itd. Dlaczego zatem radny sprzeciwia się budowie remizy w swojej okolicy?

– Wiem doskonale, że PSP działa na rzecz nas wszystkich. Uważam jednak, że położenie naszego osiedla w zasadzie przekreśla sensowność zlokalizowania u nas jednostki państwowej straży pożarnej. Osiedle położone jest między dwiema liniami kolejowymi. Na torach warszawskich jest duży ruch pociągów i często zamknięte rogatki. Z kolei na przejeździe w kierunku ul. Mazowieckiej zdarza się, i to wcale nie tak rzadko, że zatrzymany na semaforze pociąg towarowy ostatnimi wagonami blokuje przejazd samochodów z ul. Przejazdowej w Mazowiecką. W razie konicznośco nagłego wyjazdu wóz strażacki może zostać tu „uwięziony”. Sprawa kolejna to fakt, że główna ulica osiedla Przejazdowa jest bardzo wąską i nie miną się na niej dwa samochody ciężarowe. A gdzie podzieją się piesi, skoro wciąż czekamy na chodnik i dokończenie nakładki asfaltowej? Dodajmy do tego spadek wartości nieruchomości…

– We wrześniu na komisji rewizyjnej złożyłem wniosek (który komisja jednoznacznie poparła), że nie wyrażam zgody, by rozpoczęto proces inwestycyjny bez konsultacji i zgody mieszkańców – kończy dobitnie swoją wypowiedź radny z Borek.

Red.

Laskowscy, Karpińscy, Chajęccy

Laskowscy, Karpińscy, Chajęccy

Nasze nazwiska mają określone, często nieczytelne już dzisiaj znaczenie i swoją własną historię. Co mówią o nas i o naszych przodkach? Wiemy na pewno, że najpotężniejszymi wśród nich byli przybysze z ziemi czerskiej (Czersk – dziś wieś w gm. Góra Kalwaria) pieczętujący się herbem Korab. Z nich z czasem wyłoniły się rody Laskowskich, Karpińskich i Chajęckich.

 

Każdy z nas uczył się w szkole, że nazwiska pojawiły się wówczas, gdy przestały już wystarczać same imiona i przydomki (przezwiska). Nie od początku zresztą nazwisko było mianem dziedzicznym. W późnym średniowieczu bywało nierzadko tak, że gdy ojciec rycerskiego rodu – dajmy na to: Jan z Chmielewa herbu Gozdawa – podzielił między swoich trzech synów włości, z czasem oni sami i ich przodkowie nosili już różne nazwiska. Gdy najstarszy syn Maciej otrzymał Wyrzyki, jego potomkowie (wciąż Gozdawici) zwali się z czasem Wyrzykowskimi. Syn średni Andrzej, który objął Godlewo – zwał się z czasem Godlewskim. Tymczasem najmłodszy Tomasz pozostając w Chmielewie z czasem stał się Chmielewskim. Tak właśnie stało się z Korabitami, którzy osiadłszy na terenie późniejszej parafii Dobrówka (1442), od swoich siedzib poczęli się zwać w XV wieku Laskowskimi, Karpińskimi i Chajęckimi… Wszyscy oni wyszli z jednego rodu.

Najpotężniejszą i najbogatszą we włości w XV-XVIII w. rodziną stali się Laskowscy. Był to ongiś ród potężny, możny i władający okolicą szlachecką Laskowo- sięgającą aż po ówczesne Laskowo-Kozły (dziś w gm. Tłuszcz). Sami Laskowscy posiadali liczne dobra na terenie dzisiejszych gmin Dąbrówka, Klembów, Zabrodzie i Tłuszcz. Conajmniej jednak do rozbiorów te trzy rodziny przechowały pamięć o wspólnym pochodzeniu, a przypominał im o tym herb rodowy Korab.

 

Laskowski

– notowane od 1415 r., od nazw miejscowych typu Laskowo, Laskowiec. Wiele gniazd w Polsce, ale bodaj największe znajduje się na terenie gm. Dąbrówka. Była nim dawna okolica szlachecka Laskowo (jedyna w naszych stronach), na którą składały się wsie Laskowo-Głuche, Laskowo-Wszebory, Laskowo-Trojany, Laskowo-Karpino, Laskowo-Chrościele, Laskowo-Zaścienie, Laskowo-Kozły, Jakuszewo-Laskowo. W tym przypadku łatwo można wskazać protoplastów rodu Laskowskich, którzy pojawiają się na kartach historii 599 lat temu. Oto 31 października 1415 r. Stanisław z Sokołowa w ziemi czerskiej sprzedał swoje działy w Laskowie innym dziedzicom tegoż Sokołowa. W 1417 r. znajdujemy w źródłach Mikołaja i Jakusza (por. późniejsze Laskowo-Jakuszewo) z Laskowa w pow. kamienieckim ziemi nurskiej, którzy z czasem przyjęli nazwisko Laskowski od swojego rodowego gniazda (później część także jako Karpińscy od Laskowo-Karpino). Co ciekawe, zarówno późniejsi Sokołowscy z Sokołowa w ziemi czerskiej i Laskowscy z Laskowa w ziemi nurskiej pieczętowali się tym samym herbem Korab, a zatem wywodzili się z tego samego rodu herbowego, którego członkowie z czasem przyjęli różne nazwiska. 150 lat później, w II poł. XVI wieku, Laskowscy poza swoim gniazdem posiadali także: Georgius (Jerzy) Laskowski – Mokrą Wieś, Fiukały i część Lipin; Petrus (Piotr) Laskowski – Jarzębią Łąkę, Dembinki i Mętnów (dziś nieistniejąca wieś, zapewne zachodnia część Kicin). Ród ten wydał wielu dostojników w czasach Księstwa Mazowieckiego (przed 1526 r.) a później Rzeczypospolitej. Wojciech, starosta nurski, w 1478 roku został skarbnikiem nurskim, a w 1482 r. skarbnikiem warszawskim. On i jego bracia: Piotr (koniuszy książęcy) i Wit – dziedzice Laskowa, otrzymali w 1477 r. różne przywileje od księcia Bolesława V. Jerzy był podkomorzym u prymasa Łaskiego (1530 r.), a wśród studentów krakowskich znajdujemy Wawrzyńca (1570) i Jana (1579) z Laskowa. Wawrzyniec z Dębinek i Mokrej wsi był pisarzem ziemskim warszawskim (1577) i deputatem na Trybunał Lubelski (1584). Mikołaj był starostą wyszkowskim (1598)… Wśród Laskowskich spotykamy w XVI-XVII wieku wielu starostów, cześników, mieczników, sędziów. Nazwisko bardzo rozpowszechnione w całej Polsce ze wskazaniem na Mazowsze, Podlasie i Kujawy. 90. na liście najpopularniejszych nazwisk Polaków. W pow. wołomińskim nosi je ok. 250 osób, w całej Polsce ok. 24 tys. Herbem tutejszych Laskowskich Korab.

 

Chajęcki

– notowane od 1578 r. od nazwy miejscowej Chajęty w powiecie kamienieckim ziemi nurskiej (ob. Gmina Dąbrówka). 
W tymże roku Chajęty należały do braci Macieja, Stanisława i Mateusza Chajęckich. Dobra te jednak w XVII w. sprzedano, a główna gałąź rodu na powrót przeniosła się do ziemi czerskiej, skąd wyszli dwa wieki wcześniej ich przodkowie. W 1640 Stanisław Chajęcki, pan na Chajętach i Ślężanach sprzedał swoje dobra Wolińskim. Antoni i Stanisław Chajęccy brali udział w elekcji króla Jana Kazimierza w 1648 r.  Andrzej, Jakub, Jan i Paweł Chajęccy brali udział w elekcji Augusta II Mocnego w 1697 r. Chajęccy piastowali też w Rzeczpospolitej Obojga Narodów liczne godności i urzędy, ale dotyczyło to tej gałęzi rodziny, która poszła do ziemi czerskiej. W Polsce żyje ok. 550 osób noszących to nazwisko, z których ok. 40 zamieszkuje obecnie pow. wołomiński. Herbem ich Korab.

 

Karpiński

– notowane od 1471 r. od nazwy miejscowej Karpino (ob. Karpin) w powiecie kamienieckim ziemi nurskiej (ob. Gmina Dąbrówka). Z tych Dorota ok. 1610 r. została pierwszą przeoryszą Benedyktynek w Sandomierzu, a Paweł Aleksander Karpiński – rotmistrz królewski Władysława IV Wazy w 1629 r. kupił Wołunin (Wołomin) od Gadomskiego. Jan Chajęcki był doktorem filozofii (1648) a Błażej – bakałarzem (1712) na Uniwersytecie Krakowskim. Piotr Chajęcki brał udział w elekcji Augusta II Mocnego, a Piotr Korneli był rektorem Pijarów w Górze w 1761 r. Ponad wszelką wątpliwość z naszych Karpińskich, ale gałęzi osiadłe w powiecie kołomyjskim, narodził się Franciszek Karpiński – polski poeta epoki oświecenia, pamiętnikarz, dramatopisarz, tłumacz, publicysta, moralista, twórca i główny przedstawiciel nurtu sentymentalnego w polskiej liryce, autor „Pieśni nabożnych”, wśród których znajdujemy m.in. „Kiedy ranne wstają zorze”, „Wszystkie nasze dzienne sprawy” oraz jedną z najpiękniejszych polskich kolęd – „Bóg się rodzi”. O tym, że poeta pochodził z Karpińskich spod Dąbrówki świadczą zarówno wywody genealogiczne, jak również fakt, że na otrzymanych od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego gruntach poeta na surowym korzeniu zbudował osadę Karpino, noszącą tę samą nazwę co nasze Karpino (obecnie Karpin). Nazwisko to nosi ok. 19 tys. Polaków (Karpińscy mieli różne gniazda rodowe), a w pow. wołomińskim ok. 180 osób.

 

Robert Szydlik

Pełniejsza wersja artykułu jest dostępna na stronie Gminy Dąbrówka: http://www.dabrowka.net.pl/index.php?cmd=zawartosc&opt=pokaz&id=192

Powiatowa placówka Ośrodka Doradztwa Rolniczego

Powiatowa placówka Ośrodka Doradztwa Rolniczego

Powiatowa placówka Ośrodka Doradztwa Rolniczego swoją nową siedzibę znalazła w Tłuszczu. Jak do tego doszło? Złożyło się na to kilka czynników: wypowiedzenie wynajmowanego lokalu w Wołominie, niższe czynsze w Tłuszczu i fakt, że teraz MODR będzie bliżej rolników. Pomysł takiego właśnie rozwiązania poddali Dyrektorowi MODR w Warszawie lokalni samorządowcy.

Pod koniec ubiegłego roku Powiat Wołomiński wypowiedział umowę najmu lokalu w Wołominie przy ul. Legionów 78, w którym powiatowa placówka MODR od lat miała swoją siedzibę. Instytucja, która do tej pory ponosiła niewielkie koszty najmu, stanęła przed dylematem: gdzie w Wołominie znaleźć powierzchnię biurową do wynajęcia w rozsądniej cenie. „A dlaczego w Wołominie? Może być przecież Tłuszcz” – taki pomysł nasunął się grupie radnych, którzy 9 stycznia wystosowali do Dyrektora MODR w Warszawie pismo. Z jego treści poznajemy argumenty, które spotkały się z pozytywnym odzewem Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Wszak gm. Tłuszcz otoczona jest wianuszkiem wszystkich gmin wiejskich pow. wołomińskiego, a i ceny na rynku nieruchomości są znacznie niższe niż w położonym bliżej stolicy Wołominie. Pod pismem podpisali się Radni Miejscy: Grażyna Krupa, Waldemar Sitek, Robert Pacuszka i Mirosław Sobczak a także Radni Powiatu: Robert Szydlik i Janusz Tomasz Czarnogórski. Wniosek poparła także Radna Sejmiku Marzena Małek. Delegacja samorządowców pojechała z pismem do Warszawy i już na początku lutego ruszyło nowe biuro powiatowego MODR z siedzibą w Tłuszczu.

– Wniosek samorządowców, który do nas wpłynął, oceniliśmy bardzo pozytywnie. Przeniesienie siedziby powiatowej placówki MODR było konieczne, a sugerowana przez wnioskodawców lokalizacja w Tłuszczu okazała się z kilku powodów korzystna: taniej i bliżej rolników, zwłaszcza tych ze wschodniej części powiatu, gdzie gospodarstw rolnych jest więcej – mówi Sławomir Piotrowski Dyrektor MODR w Warszawie. I dodaje: – W tym roku nasi doradcy w biurze powiatowym i w gminach będą mieli więcej pracy. Służą bowiem rolnikom pomocą w opanowaniu umiejętności składania e-wniosków o płatności bezpośrednie i obszarowe oraz korzystania z innych form wsparcia krajowego i unijnego. W tej chwili MODR przygotowuje komunikaty o zmianie siedziby, które będzie kierował do rolników, samorządów i podmiotów, z którymi współpracuje.

Red.