Jesteś tutaj

Tłuszcz: Kto kłamał ws. ścieków?

Tłuszcz: Kto kłamał ws. ścieków?

Mieszkańcy ul. Wiejskiej w Tłuszczu doprowadzili do ujawnienia faktów... O problemach z tłuszczańską gospodarką ściekową pisaliśmy w czerwcowym wydaniu Kuriera. Mieszkańcy zarzucali zakładowi komunalnemu i władzom Tłuszcza liczne nieprawidłowości. Decydenci próbowali zasłaniać się ekspertyzami, ale przykrego zapachu w centrum nic nie mogło przykryć. Kontrola WIOŚ wykazała liczne nieprawidłowości.

 

Doszło do tego, że przed imprezami plenerowymi na stadionie lub spodziewanymi kontrolami po prostu zamykano zlewnię szamba, by zminimalizować roznoszący się w okolicy odór i – być może – także parametry chemiczne tego, co w zlewni się „gotuje”. Na nic jednak zdały się zapewnienia dyrekcji zakładu i władz gminy, że sytuacja jest normalizowana
i na bieżąco monitorowana, bo oto w zlewni przeprowadzono kontrolę, której wyniki są dla mieszkańców Tłuszcza bardzo przykre. W tym momencie bezsprzecznym faktem jest, że Dyrektor zakładu i Burmistrz Tłuszcza problem zbagatelizowali, czym doprowadzili do sytuacji, którą mieszkańcy ul. Wiejskiej nazywają wprost „katastrofą ekologiczną”.

To właśnie na wniosek mieszkańców Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przeprowadził pozaplanową interwencyjną kontrolę w zlewni szamba przy ZGKiM w Tłuszczu na ul. Wiejskiej w dniach 19 i 21 lipca oraz 12 i 29 września. Wyniki kontroli są niestety porażające i w bardzo złym świetle stawiają zarówno Dyrektora Zakładu Mariusza Dembińskiego jak i Burmistrza Tłuszcza Pawła Bednarczyka.

Przeprowadzone badania chemiczne, a także analiza dostępnych dokumentów skłoniły autorów raportu do stwierdzenia, że w zlewni przekroczono wielokrotnie ilość dowożonych ścieków. Dziennie przyjmowano ich nawet 300% dopuszczonej normy! Przekroczone zostały normy chemiczne i obowiązujące przepisy. Tymczasem w czerwcu, gdy wysłaliśmy
w tej sprawie pytania do Dyrektora ZGKiM oraz Burmistrza Tłuszcza, otrzymaliśmy odpowiedzi, że... wszystko jest w porządku.

Czytelnikom zostawiamy ocenę rozbieżności pomiędzy protokołem z kontroli przeprowadzonej przez WIOŚ a wypowiedziami Dyrektora Dembińskiego i Burmistrza Bednarczyka (obu Panów cytujemy z ich wypowiedzi nadesłanych do naszej redakcji w czerwcu br.):

 

Dyrektor ZGKiM Mariusz Dembiński:

„Ilość przywożonych ścieków do punktu zlewnego jest w pełni monitorowany. Zakład
Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Tłuszczu posiada pozwolenie wodnoprawne na oczyszczalnię ścieków komunalnych w ilości 874m3/dobę w ostatnim czasie oczyszczaliśmy ścieki w ilości od 360 do 855m3/dobę nie naruszając obowiązujących przepisów”.

 

Burmistrz Tłuszcza Paweł Bednarczyk: 12_b.jpg

„Ilość przywożonych ścieków do punktu zlewnego jest w pełni monitorowany, zarówno przez system komputerowy, który rejestruje: dostawcę, klienta oraz ilość, jak i system monitoringu video. Ponadto oczyszczalnia, w tym zlewnia, jest pod stałym nadzorem Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska delegatura w Mińsku Mazowieckim.

- ZGKiM funkcjonuje na podstawie pozwolenia wodnoprawnego z dnia 24 lutego 2014 roku Decyzja Nr 97/14. Nie prawdą jest, aby Zakład przyjmował ścieki w ilościach niedopuszczalnych, ponieważ nie przekroczone są ilości odprowadzanych oczyszczonych ścieków określonych decyzją.”

 

Kontrolerzy WIOŚ:

„do czyszczalni projektowano dzienne przyjęcie 50-60 m2 ścieków dowożonych, a w rzeczywistości dziennie przyjmowano 176 m2” ścieków dowożonych”. W związku z tym przekroczone zostały normy chemiczne. Badanie lipcowych próbek wykazało m.in. przekroczenie norm stężenia zanieczyszczeń, np. parametr BZT5 wyniósł 830 mgO2/l (norma wynosi 362) a ChZTcr – 3870  mgO2/l (norma 629).”

 

Z dalszej części raportu dowiadujemy się także, że „Stacja zlewna przyjmowała większe ilości ścieków od określonych daną umową” (mowa tu o dostawcach ścieków dowożonych bezczkowozami – przyp. Red.). Wyżej przywołane fakty spowodowały „wytwarzanie większej ilości odpadów skratek i osadów i doprowadziło do nadmiernego rozprzestrzeniania się odorów”.

Także dalsze zdania raportu w złym świetle stawiają Dyrektora Dembińskiego i sprawującego nadzór nad ZGKiM Burmistrza Tłuszcza Pawła Bednarczyka, bowiem w zlewni „nie prowadzono okresowej kontroli rocznej stanu technicznego wszystkich użytkowanych obiektów budowlanych w zakresie instalacji i urządzeń służących ochronie środowiska”.

Z pisma, które Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie (Delegatura w Mińsku Mazowieckim) skierował do mieszkańców Tłuszcza, dowiadujemy się także, że 10 października 2016 r. w ramach działań pokontrolnych skierowano do „Burmistrza Tłuszcza wniosek o przeprowadzenie postępowania służbowego przeciwko osobom winnym dopuszczenia do stwierdzonych uchybień (dalej podstawa prawna – przyp. red.)”. Odrębne zalecenia ws. skierowano do samego zakładu komunalnego, starosty wołomińskiego i Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.

Gwoli uczciwości należy dodać, że kontrolerzy wymienili wszystkie działa nia, jakie ZGKiM w porozumieniu z Burmistrzem podejmował dla uzdrowienia sytuacji. Mowa tu o preparatach bio-
/ eko-, które miały poprawić jakość przetwarzanych ścieków, natlenianiu, dzierżawie aeratora, nasadzeniach zieleni i rozpoczęciu procedury przetargowej na zmianę technologii przetwarzania ścieków, by w przyszłości zlewnia pracowała nie szkodząc środowisku i sąsiadom, czyli mieszkańcom domków jednorodzinnych przy ul. Wiejskiej.

 

Redakcyjny komentarz: Porównując jednak treść raportu z kontroli z wypowiedziami Dyrektora Dembińskiego i Burmistrza Tłuszcza, od razu nasuwają się skojarzenia z określeniami, których używa się w takiej sytuacji: „nie mówić całej prawdy”, „mijać się z prawdą”. Dlaczego ci, którzy decydują o sprawach dla mieszkańców najważniejszych, najpierw lekceważą swoje obowiązki, a później nie mają dość odwagi cywilnej, by przyznać się do błędu i powiedzieć prawdę? Czy takie działania i postawa budują zaufanie obywateli do władz samorządowych i lokalnych służb? Gdyby nie kontrola z WIOŚ-u, być może nigdy nie poznalibyśmy prawdy i żyli byśmy w przekonaniu, że prawdziwa jest wersja, którą mieszkańcy słyszeli wielokrotnie w gminie „ktoś nam świnię podłożył, przywieźli jakieś zlewki z masarni i od tego bakterie zdechły”. Gdyby przestrzegano przepisów prawa i postępowano zgodnie z procedurami, sprawy zlewni ścieków w Tłuszczu w ogóle by nie było.

Marek Krzewicki

 

Data wydania PDF: 
Grudzień, 2016