Zaznacz stronę
Czy Zielonka będzie na plus?

Czy Zielonka będzie na plus?

Rozmowa z Kandydatką na Burmistrza Zielonki Dorotą Bienias

Zielonka potrzebuje nowej energii i systemowej zmiany. Wywiad z Dorotą Bienias, która w najbliższych wyborach ubiega się
o fotel Burmistrza Zielonki.

Dobrze żyje się Pani w Zielonce?

  Pierwsza, spontaniczna odpowiedź brzmi - tak. Mieszkam tutaj ponad czterdzieści lat, tu jest moja rodzina, mam przyjaciół i  znajomych, działam społecznie w Inicjatywie Dla Zielonki, współpracuję z wieloma osobami. Z drugiej strony coraz więcej spraw w  naszym mieście mnie po prostu denerwuje. Dzięki przedsiębiorczości naszych mieszkańców mamy wysokie dochody własne, a praktycznie nic dla nich się nie robi. Leżymy w  aglomeracji warszawskiej, a cały czas drogi wojewódzkie 634 i 631 pamiętają czasy Gierka. Mamy skanalizowane i zwodociągowane miasto, a w ogóle nie zachęca się ludzi do przyłączania do sieci.  Remontuje się ulice, a w osi jezdni pozostają często stare słupy elektryczne i telefoniczne. Jest duży Park Dębinki, a ludzie przemykają przez niego w pośpiechu. Nie tylko ja mam ogólne wrażenie, że zatrzymaliśmy się w rozwoju i  stoimy.

Sporo tej niekorzystnej oceny…

  To prawda. Dlatego próbujemy oddolnie zmieniać miasto, z korzyścią dla mieszkańców.  Inicjatywa dla Zielonki od kilku lat pracuje w radzie miasta, współpracuje z PiS i jest w opozycji do Grzegorza Dudzika. Mimo to, udało nam się we współpracy z innymi wiele zrobić.

Na przykład: wspólnie z przedstawicielami sąsiednich gmin obroniliśmy Zielonkę przed wielkim składowiskiem odpadów warszawskiego MPO, akceptowanym przez władze miasta. Chronimy mieszkańców przed wysokimi opłatami za ścieki. Zapobiegliśmy paraliżowi komunikacyjnemu, kiedy budowano tunel kolejowy. Doprowadziliśmy do uchwalenia inicjatywy obywatelskiej, do przyspieszenia pomiarów hałasu przy trasie S8 i mamy plan, aby temu przeciwdziałać. Skutecznie naciskamy na budowę, modernizację, naprawy ulic, kanalizacji, chodników według planu, a nie wg potrzeb wyborczych.

Czego według Pani najbardziej oczekują mieszkańcy Zielonki od nowo wybranego burmistrza?

  Jesteśmy wierni zasadzie: bacznie obserwuj rzeczywistość, oceniaj ją i twórz dobre rozwiązania. Moim zdaniem bez zmian w sposobie i stylu zarządzania Zielonka nie ma szans na nowoczesność i dotrzymanie kroku potrzebom naszych mieszkańców.

Czy to, że prowadziła Pani przez wiele lat działalność gospodarczą może być pomocne w zarządzaniu gminą?

  Tak, doświadczenie w prowadzeniu własnego biznesu jest bardzo pomocne. W małej firmie wszystkiego trzeba dopilnować osobiście. Źle wykonany produkt, usługa od razu przekładają się na zmniejszenie przychodów. Klienci są wymagający. W mieście powinno być podobnie - każda inwestycja powinna być dobrze zaplanowana, a potem dopilnowana. Każdy mieszkaniec w urzędzie należycie potraktowany. A tak żartobliwie, to kiedy wchodzę do obiektu publicznego, od razu widzę efekty źle przeprowadzonych przetargów i odbiorów. I wszystkie niedoróbki techniczne: nierówne płytki, schody, krzywo osadzone krany…

Jaki jest w takim razie Pani pomysł na Zielonkę?

  Musimy sami zdecydować, w jakim kierunku ma się rozwijać nasze miasto, dlatego potrzebujemy podejścia strategicznego. We współpracy z lokalnymi ekspertami i wieloma środowiskami wypracowaliśmy spójną wizję rozwoju Miasta zawartą w 1O punktach naszego zobowiązania wobec mieszkańców. Są w niej: rozwój infrastruktury, przeciwdziałanie smogowi, tworzenie przyjaznej przestrzeni wspólnej, powołanie Centrum Kreatywności dla przedsiębiorców, dzieci i młodzieży, dofinansowanie seniorów i oczywiście bardzo ważne: więcej sportu!

Chcemy wziąć odpowiedzialność za  realizację programu i pokazać, że możemy iść do przodu, że Zielonka może być na PLUS. Nadajmy Zielonce miejskiego charakteru i stylu, nie bójmy się nowoczesności.

Rozmawiał M. Krzewicki

 

Dorota Bienias o sobie

Kim jest Kandydatka na Burmistrza Zielonki?

  Jestem menadżerem, a moją pasją jest wspieranie ludzi aktywnych i przedsiębiorców. Znają mnie Państwo z łamów „Wiadomości z Zielonki”, które tworzę wspólnie z grupą  „Inicjatywy dla Zielonki”. Działam społecznie i współorganizuję od kilku lat Rock Live Zielonka.

Ukończyłam studia na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego i studia podyplomowe z zarządzania projektami w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Mam otwarty przewód doktorski na Politechnice Warszawskiej dotyczący oceny budżetu zadaniowego w samorządach.

Na trzecim roku studiów założyłam wraz z mężem firmę budowlaną, która prowadziliśmy blisko 20 lat. W instytucjach rządowych koordynowałam programy budowy parków technologicznych i inkubatorów technologii,  wspierałam przedsiębiorców w zdobywaniu rynków zagranicznych. Specjalizuję się w pozyskiwaniu funduszy unijnych i dofinansowań rządowych.

W latach 2007-2009 byłam Kierownikiem Referatu Rozwoju i Funduszy Zewnętrznych w Urzędzie Miasta Zielonka. W wyniku naszej pracy uzyskaliśmy dofinansowanie na projekty o wartości 10 mln zł, m. in. na budowę kanalizacji, aktywizację mieszkańców, szkolenia urzędników, rozwój bazy sportowej i zakup sprzętu dla straży pożarnej. Kilka lat zasiadałam w radach nadzorczych spółek prawa handlowego. W swoim dorobku posiadam artykuły naukowe, współautorstwo kilku publikacji książkowych, strategii rozwoju lokalnego i firm. Kiedyś uprawiałam koszykówkę i lekką atletykę. Kibicuję Legii Warszawa i popieram wszelkie działania osób w Zielonce, które próbują aktywizować sportowo nasze miasto. Prywatnie wdowa, matka dwóch dorosłych synów.

Moje hasło wyborcze to: Razem zmienimy Zielonkę na PLUS

 

 

 

Adam Pietrzak startuje do Rady Powiatu Wołomińskiego

Adam Pietrzak startuje do Rady Powiatu Wołomińskiego

Programy rządowe pomogą rozruszać Powiat

Przedsiębiorca, menedżer i szkoleniowiec. Mąż i ojciec rodziny. Z dumą podkreśla, że ma siedmioro dzieci, które traktuję jako największy skarb. Przywiązany do tradycyjnych wartości podkreśla, że zawsze poważnie traktuje podjęte zobowiązania i dotrzymuje danego słowa. Angażuje się w działalność społeczną i samorządową w przekonaniu, że każdy człowiek, któremu w życiu się powiodło, ma obowiązek dzielić się dobrem z innymi.

Co spowodowało, że zdecydował się Pan kandydować do Rady Powiatu Wołomińskiego?

  Adam Pietrzak – Odpowiem szczerze! Zawsze chciałem zaangażować się w samorząd, ale w Radzie Powiatu zasiadał mój brat Marek. Nie można całą rodziną (śmiech). Kibicowałem mu i nieraz mówiliśmy w domu o tym, że uprzedził mnie. Jest młodszy, wcześniej zainteresował się samorządem lokalnym. Żartowałem, że kiedyś go podsiądę. Nieraz wspólnie siedzieliśmy nad dokumentami, które otrzymał na sesję, dyskutowaliśmy, analizowaliśmy różne sprawy. Nieoczekiwanie w tym roku Marek obwieścił, że z powodu licznych obowiązków zawodowych, których ma coraz więcej, nie będzie już kandydował. Nastąpiło porozumienie bez słów. Zdecydowałem, że teraz ja powinienem kontynuować to skromne, ale ważne dzieło.

Nawet podczas naszej rozmowy czuć emocje, widać, że Panu zależy...

  Tak! Zdecydowałem się wziąć czynny udział w wyborach do powiatu, ponieważ leży mi na sercu jego dobro, które rozumiem jako prawidłowy rozwój. Tutaj się urodziłem, chodziłem do szkoły podstawowej i średniej, tutaj pracuję oraz tutaj szczęśliwie mieszkam i wspólnie z żoną wychowuję dzieci. Moim największym sukcesem i skarbem jest Rodzina. W naszym domu panują wartości chrześcijańskie oraz poszanowanie dla drugiego człowieka.

Jak Pan rozumie to, że ludzie, którym dobrze się wiedzie, muszą dzielić się z innymi?

  W moim rodzinnym domu zawsze funkcjonowało takie powiedzenie: „Tyle jesteśmy warci, ile możemy dać z siebie innym”. Taką prawdę przekazali mi moi Rodzice i to samo dziś mówię swoim dzieciom. Rodzina to fundament i podpora. Bez niej jesteśmy niczym. Wiem, że zawsze mogę liczyć na moje rodzeństwo – siostrę i trzech braci. Wzajemnie sobie pomagamy, angażujemy się też społecznie, m.in. w organizację obchodów upamiętniających Żołnierzy Wyklętych. Od paru lat czynnie działam przy duszpasterstwie akademickim św. Anny, gdzie organizujemy pomoc dla dzieci z ubogich rodzin. Od wielu lat pełnię też funkcję kwatermistrza grupy 13 Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę. To ogrom pracy, ale ktoś musi ją wykonywać. Traktuję to jako swój mały wkład w to wielkie dzieło jakim jest pielgrzymowanie do tronu Matki Boskiej Częstochowskiej. Przypomnę, że tradycja warszawskiej pielgrzymi ma historię ponad 300 lat.

Mandat Radnego Powiatu pełnią różne osoby. Nie ma wymagań formalnych dotyczących wykształcenia kandydatów, ale... przydałoby się!

  Nikt nie stawia kandydatom wymagań formalnych dotyczących wykształcenia, a szkoda. Wydaje się oczywiste, że w pełni świadomy funkcji i roli Radny Powiatu powinien być osobą wykształconą, rozumiejącą zagadnienia prawne, społeczne, ekonomiczne. Ja jestem z wykształcenia magistrem ekonomii. Ukończyłem również studia podyplomowe na kierunku zarządzanie w Kolegium Zarządzania i Finansów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz studia z obszaru zarządzania i biznesu (MBA) w Wyższej Szkole Menadżerskiej w Warszawie akredytowane przez Apsley Business School of London, uzyskując tytuł Executive Master of Business Administration. Mam nadzieję, że są to solidne podstawy dla człowieka, które chce reprezentować Kobyłkę i Zielonkę na forum Rady Powiatu Wołomińskiego.

A Pana zajęcia zawodowe, osobiste pasje?

  Prowadzę z braćmi rodzinną firmę, jestem więc przedsiębiorcą i menedżerem działającym w kilku branżach, także szkoleniowcem...  Moją pasją jest narciarstwo, chodzenie po górach jak też kulinaria.

Jakie najważniejsze cele chciałby Pan realizować w Radzie Powiatu Wołomińskiego?

  Powiat i nasze gminy muszą w końcu porozumieć się z władzami centralnymi i wojewódzkimi w sprawie modernizacji drogi wojewódzkiej 634. To zmora mieszkańców Kobyłki i Zielonki. Ta trasa już dawno powinna być dwupasmowa, dodatkowo z wydzieloną ścieżką rowerową. Według mnie sama trasa S8 nie rozwiąże problemu komunikacyjnego nawet przy założeniu, że wszystkie węzły będą otwarte.  Jeśli nie będzie porozumienia w tej sprawie, nadal będziemy skazani na korki we własnych miastach, gdzie przejazd z jednego końca na drugi trwa... za długo. Jestem przekonany, że to da się zrobić, ale trzeba szukać wsparcia dla tej inwestycji w rządzie. Tylko samorząd otwarty na współpracę z Rządem PiS może tego dokonać. Podczas mojego niedawnego spotkania z Ministrem Jackiem Sasinem rozmawialiśmy na ten temat. Są środki finansowe i możliwości. Trzeba tylko chcieć, działać i współpracować. Nie dokonają tego samorządowcy, którzy na każdym kroku stają okoniem wobec Rządu Premiera Mateusza Morawieckiego i politykują zamiast pracować na rzecz mieszkańców powiatu. To samo dotyczy innych programów rządowych skierowanych do Polski lokalnej, takich jak Czyste Powietrze, gdzie każdy indywidualnie może uzyskać dofonansowanie do wymiany pieca, okien czy termomodernizacji budynku mieszkalnego.

A inne cele, które można i trzeba realizować w Powiecie?

  Należy rozwijać współpracę z organizacjami pozarządowymi. Obecnie samorządy robią w tym względzie tyle, ile muszą, nie więcej. Organizacje pozarządowe mogą realizować wiele zadań znacznie lepiej niż wynajmowane komercyjne podmioty. Skorzystajmy z tej szansy i wykorzystajmy ogromny potencjał społeczny!

Jestem przekonany, że szkoły średnie mają obecnie za małe wsparcie ze strony Powiatu. Jest kontrolowanie, nakazy i wymagania, ale nie widzę realnego wsparcia. Edukacja to fundament. Musimy w nią inwestować więcej. Dlatego jeżeli zostanę radnym podejmę działania aby oferta edukacyjna szkół, dla których organem prowadzącym jest powiat systematycznie poprawiała poziom nauczania. Przypomnę, że są to szkoły ponadpodstawowe, licea i szkoły techniczne. Po reformie oświaty, likwidującej gimnazja, spada na powiat duża odpowiedzialność za stworzenie takich warunków nauki dla ośmioklasistów aby mogli w szkołach powiatowych zdobyć wykształcenie zapewniające bezproblemowe dostanie się na studia wyższe lub zdobycie zawodu pozwalającego na zatrudnienie.

Co można poprawić w funkcjonowaniu samego Powiatu – Rady, Zarządu, Starosty?

  Musimy zmienić politykę finansową Powiatu. Finanse muszą być przejrzyste, a gospodarowanie nimi bardziej racjonalne. W mijającej kadencji obecne władze powiatu bez opamiętania sięgały po kredyty komercyjne doprowadzając do niespotykanego wcześniej zadłużenia Powiatu. Nie można ciągle fundować mieszkańcom wyborczej kiełbasy, za którą płaci się pieniędzmi pożyczonymi z banku. To szkodliwa polityka. Czas z tym skończyć. Po drugie potrzebne jest nowe podejście, mam tu na myśli spojrzenie na powiat jak na obszar ze wspólnymi problemami i barierami rozwoju. Mieszkańcy nie bardzo wiedzą jakie usługi świadczy dla nich administracja powiatowa, a jakie gminna. Nie interesuje ich, czy droga jest powiatowa czy gminna. Ma być w dobrym stanie, aby dojechać do pracy, szkoły, urzędu. Wg mnie za mało jest współpracy.  Wiele usług publicznych można skoordynować  dzięki współpracy samorządów. Chciałbym, aby wreszcie zadziałały wspólna komunikacja publiczna, przemyślane zagospodarowanie przestrzenne, ochrona środowiska, oświata, kultura i wiele innych.  Jestem przekonany, że taka współpraca poprawi jakość usług publicznych w naszym powiecie dla dobra społeczności.

To mocne tezy i odważny program. Czy Pana zdaniem realny?

  Wielu krytyków Prawa i Sprawiedliwości kwestionowało kilka lat temu obietnice wyborcze i mówiło, że tego się nie da zrobić, na tamto nie będzie pieniędzy. Wola i determinacja kolejnych rządów – Pani Premier Beaty Szydło, a po niej Pana Premiera Mateusza Morawieckiego – pokazały, że można zmieniać Polskę i trzeba to robić. Dotrzymaliśmy słowa w rządzie, dotrzymamy w samorządzie!

 

Adam Pietrzak

Adam Pietrzak

- Kandyduję do Rady Powiatu Wołomińskiego, bo nie jest mi wszystko jedno. Wiem, że na poziomie samorządowym podejmowane są ważne decyzje dotyczące nas wszystkich, a ja nie jestem człowiekiem, który łatwo się poddaje, czy ustępuje. Twardo będę bronił interesów mieszkańców Kobyłki i Zielonki..

Trzeba skupić się na infrastrukturze mazowieckiej

Trzeba skupić się na infrastrukturze mazowieckiej

- deklaruje Andrzej Bittel – Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury, lider listy Prawa i Sprawiedliwości do Sejmiku Mazowieckiego. Co spowodowało, że obecny wiceminister startuje do „niższego” szczebla administracji? Przecież nie jest to przysłowiowy złoty interes!

  Panie Ministrze, niedawno minęły dwa lata od powołania Pana na funkcję podsekretarza stanu odpowiedzialnego za polską kolej. Koordynuje Pan wielomiliardowe inwestycje w skali całego kraju. Dlaczego chce Pan kandydować do Sejmiku Wojewódzkiego?

  Od lat jestem związany z samorządem, a rola radnego sejmiku województwa mazowieckiego, jeśli zostanę wybrany, będzie współdziałać z zadaniami, które nadzoruję w Ministerstwie Infrastruktury. Dzięki rządowym programom inwestycyjnym Mazowsze stoi przed ogromną szansą. Dość powiedzieć, że to właśnie nasze województwo jest jednym z największych beneficjentów Krajowego Programu Kolejowego – największego projektu modernizacji w historii polskiej kolei - który właśnie realizujemy. Dodatkowo trzeba przypilnować mazowieckiego Regionalnego Programu Operacyjnego, którym zawiaduje samorząd wojewódzki.

Ubiega się Pan o mandat z pierwszego miejsca listy Prawa i Sprawiedliwości w powiatach okołowarszawskich. Proszę więc coś powiedzieć o inwestycjach, których możemy się tutaj spodziewać.

  Na początku kilka liczb dla zobrazowania skali o której rozmawiamy. W ramach Krajowego Programu Kolejowego rząd Prawa i Sprawiedliwości przeznaczy na inwestycję blisko 67 miliardów złotych, z czego aż 11,5 miliarda trafi do województwa mazowieckiego, czyli zainwestujemy tutaj aż 17% środków przeznaczonych na wszystkie 16 województw. To pokazuje, po pierwsze, jaka zmiana czeka Mazowsze w obszarze infrastruktury kolejowej, a, po drugie, jak duże były zaniedbania poprzednich rządów PO-PSL, ale nie tylko, w tym obszarze. Kilka dni temu oddaliśmy dla pasażerów wyremontowaną linię Warszawa - Grodzisk Mazowiecki, która została uzupełniona o przystanek w Parzniewie. Do końca roku zostanie otwarty wyremontowany dworzec w Pruszkowie. Zmodernizujemy dworzec w Otwocku, który leży przy remontowanej właśnie, linii Warszawa - Lublin. Ponadto mieszkańcy powiatów okołowarszawskich zyskają nowe dworce w: Pomiechówku, Ząbkach, Dobczynie, Chrzęsne, Tłuszczu, Celestynowie, Józefowie, Michalinie, Brwinowie, Jaktorowie, Milanówku, Błoniach, Ożarowie Mazowieckim, Płochocinie. Łącznie w ramach Programu Inwestycji Dworcowych PKP wyremontujemy i zmodernizujemy 36 dworców w całym województwie. Te i pozostałe inwestycje zwiększą nie tylko komfort, ale i bezpieczeństwo pasażerów.

A co z drogami? Czy i w tym zakresie Mazowsze może liczyć na nowe inwestycje?

  W Ministerstwie Infrastruktury realizujemy właśnie Program Budowy Dróg Krajowych zaplanowany do roku 2023. W jego ramach powstanie w województwie mazowieckim ponad 540 km dróg krajowych za 26 miliardów złotych. To olbrzymia kwota, która wprost przyczyni się do lepszego skomunikowania województwa mazowieckiego. Mieszkańców powiatów okołowarszawskich na pewno szczególnie zainteresują budowa wiaduktu drogowego w Legionowie, czy przedłużenie autostrady A2 na wschód w kierunku Mińska Mazowieckiego. Pamiętajmy, że wymieniłem kilka przykładów, ale dotyczących tylko dróg zarządzanych przez Rząd. A przecież nie tylko takimi poruszamy się na co dzień. Wiele pracy wymaga także budowa oraz remont dróg wojewódzkich i lokalnych, za których stan odpowiada samorząd. Wszyscy potrafimy wymienić pewnie drogi w swojej najbliższej okolicy wymagające gruntownego, a często także pilnego, remontu. Dlatego powstał rządowy Fundusz Dróg Samorządowych. A do tego Mazowsze potrzebuje dobrych i sprawnych gospodarzy, którzy pochylą się nad problemem i będą potrafili pracować dla dobra mieszkańców mając we władzach centralnych partnerów.

PODPIS FOTO

Andrzej Bittel jest absolwentem prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończył także podyplomowe studia w zakresie zarządzania w administracji publicznej w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego oraz Podyplomowe Studium Europejskiego Prawa Samorządowego w Polskiej Akademii Nauk. W latach 2003-2006 był pełnomocnikiem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. Dzielnicy Wawer, a od połowy 2006r. burmistrzem dzielnicy Wawer m.st. Warszawy. W latach 2010-2014 pełnił funkcję zastępcy burmistrza dzielnicy Ursynów i Targówek. W latach 2007-2010 pracował w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Od 2015r. doradca Starosty Pruszkowskiego ds. procesów inwestycyjnych, a następnie  naczelnik Wydziału Infrastruktury i Ochrony Środowiska w Starostwie Powiatowym w Pruszkowie. Od 2016r. Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury odpowiedzialny za transport kolejowy i realizację inwestycji na kolei.

Listopad rozpoczął się w październiku

Listopad rozpoczął się w październiku

 

  To już wtedy, w październiku 1918 r. w różnych zakątkach kraju miejscowe elity zdały sobie sprawę z przegranej na froncie zachodnim państw centralnych. I wzięli sprawę odzyskania niepodległości w swoje ręce. Nie sposób dociec, kto był pierwszy. Może Śląsk Cieszyński, gdzie już w październiku zaczęła powstawać Rada Narodowa na czele z ks. Józefem Londzinem, w czasie wojny członkiem NKN. Kapłan ten porozumiał się z miejscowymi ewangelikami polskimi oraz socjalistami; łączyła ich polskość. Reprezentował Ślązaków cieszyńskich w Paryżu, podczas konferencji wersalskiej wspierając Romana Dmowskiego i Ignacego J. Paderewskiego.

  W Zakopanem  z kolei będą twierdzić, że to ich „Rzeczpospolita” powstała najwcześniej. Państwo to istniało od 13 października do 16 listopada. 500 uczestników wiecu zwołanego przez naczelnika gminy Zakopane Wincentego Regiecia, wybrało 13 X 1918 r. przewodniczącego wiecu Stefana Żeromskiego, a jednym z jego zastępców został hr Władysław Zamoyski. 30 X ogłoszono niepodległość, a wyłoniona przez górali Rada Narodowa trwała do 16 XI, kiedy to tereny Rzeczypospolitej Zakopiańskiej zostały przekazane Polskiej Komisji Likwidacyjnej. Szukajmy jednak dalej!  

  Na terenie zaboru austriackiego poważnym impulsem na drodze do przejmowania administracji przez Polaków był fakt utworzenia, w Krakowie 28 października 1918 r. wspomnianej Polskiej Komisji Likwidacyjnej dla Galicji i Śląska Cieszyńskiego. W skład tego ciała weszli nie tylko politycy, którzy są powszechnie znani jak Wincenty Witos, czy Ignacy Daszyński, ale także lokalni samorządowcy m.in. Tadeusz Tertil, burmistrz Tarnowa. Dzięki niemu, już dwa dni później – 30 października – podczas Rady miasta uchwalono podporządkowanie się rządowi centralnemu w Warszawie (rolę tę pełnił wówczas proentencki rząd Józefa Świeżyńskiego, który bezskutecznie starał się odebrać władzę Radzie Regencyjnej powstałej z nadania państw centralnych). W Tarnowie istniała już wówczas tajna „Organizacja Wolność”, w skład której wchodzili m.in. oficerowie polscy miejscowego garnizonu wojsk austriackich. W nocy z 30 na 31 października spiskowcy przejęli miasto wydając odezwę do polskich żołnierzy garnizonu tarnowskiego, która została nazwana: „Rozkaz dzienny nr 1 Wojska Polskiego”. Jej autorem był Roman Pollak (1886 – 1972), w 1906 r. piłkarz i współzałożyciel KS Cracovia, wówczas porucznik, po wojnie naukowiec, profesor filologii i literatury polskiej. W II RP był profesorem na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, a po najeździe Niemców na Polskę i wypędzeniu Poznaniaków do GG, w Warszawie współzakładał tajny Uniwersytet Ziem Zachodnich, którego był rektorem w latach 1943 – 1944. Po wojnie powrócił do pracy naukowej. Kolejnym porucznikiem, który przejmował w nocy z 30 na 31 października 1918 r.  Tarnów, był późniejszy podpułkownik dyplomowany WP Leopold Gebel (1889 – 1954). Jako lider Organizacji „Wolność” – jak niegdyś por. Piotr Wysocki w listopadzie 1830 r. – kierował spiskowcami. W sposób bezkrwawy i bez strat własnych żołnierze polscy opanowali miasto. Austriacy nie zdążyli skutecznie zareagować. W wolnej Polsce był oficerem WP, a także m.in. pełnił funkcję prezesa Klubu Sportowego Warszawianka i wiceprezesa Polskiego Związku Łyżwiarskiego. W czasie II wojny światowej, najpierw był internowany w Rumunii, potem walczył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Pozostał na emigracji.

  Tych „pierwszych” było, rzecz jasna więcej; kolejni „pierwsi niepodlegli” przejmowali ostatniego dnia października Kraków, a także Nowy Sącz, Rzeszów, Wadowice. 1 listopada zaczęły się walki „Orląt” – polskiej młodzieży pod dowództwem nielicznych oficerów z ówczesnym kpt Czesławem Mączyńskim na czele - o Lwów, także o Przemyśl, miasta zajęte po wycofaniu się Austriaków i za ich przyzwoleniem przez oddziały ukraińskie. 7 listopada POW zajęło Lublin, tworząc rząd pod wodzą Ignacego Daszyńskiego. W zaborze pruskim niezwykłe rzeczy zaczęły się już 7 października 1918 r. Wtedy to członkowie Koła Polskiego w parlamencie niemieckim, m.in. Wojciech Trąmpczyński, reprezentujący Poznań, późniejszy Marszałek Sejmu Ustawodawczego II RP, a także Władysław Seyda i Wojciech Korfanty, uznali się publicznie za obywateli polskich i manifestacyjnie zażądali włączenia Wielkopolski do powstającego państwa polskiego.

  Honorując datę 11 listopada 1918 r., jako datę zakończenia zmagań wojennych, a jednocześnie rozbrajania Niemców w Warszawie i objęcia władzy wojskowej przez Józefa Piłsudskiego z rąk Rady Regencyjnej, pamiętajmy, że niepodległość była w sercach wielu i przez wielu została wywalczona. Tych wielu Polaków łączyła zdolność do samorządnego działania, czyli słuchania swego serca, sumienia i potrzeb lokalnej społeczności. A ta lokalna społeczność marzyła od lat o wolnej i niepodległej Polsce.

  Także dziś, wybierając władze samorządowe starajmy się znaleźć wśród kandydatów ludzi wolnych i niepodległych, wczuwających się w potrzeby społeczności, której mają służyć. Jednocześnie zdających sobie sprawę, kiedy trzeba wystąpić przed szereg i podjąć walkę, także w imieniu dobra całej Polski.

Senator RP Prof. Jan Żaryn

Senator RP Prof. Jan Żaryn

Na kogo postawimy 21 października?

Na kogo postawimy 21 października?

Wybory za pasem

  Wchodzimy w cykl kolejnych decyzji politycznych, z których pierwszymi stają się właśnie wybory samorządowe. Z jednej strony samorządność to wartość sama w sobie, związana z lokalną rzeczywistością i stosunkami społecznymi w niej panującymi. Z drugiej strony, wobec trwałości nomenklatury samorządowej, uzdrowienie oddolnej aktywności obywatelskiej staje się niemożliwe bez ingerencji państwa.

  Jak pogodzić te dwa wykluczające się na pozór wyzwania? Inaczej mówiąc, co zrobić, by samorządy – szczególnie na poziomie miast powiatowych i władz wojewódzkich – stawały się z jednej strony partnerem rządu i wojewodów, a z drugiej by zachowały swą podmiotowość? Z kolei, w przypadku mniejszych miasteczek, wsi i gmin, co zrobić by lokalna społeczność darzyła swe autorytety należną estymą, a nie głosowała „jak zawsze”, czy to z przyzwyczajenia, czy to z domniemanej gwarancji zatrudnienia i akceptowanego marazmu. Na terenie mojego okręgu wyborczego jest bardzo dużo gmin, w których lokalni włodarze (wcale nie związani z PiS) wypracowali sobie autentyczną pozycję społeczną. Wielu z nich dalej będzie pełnić swoją funkcję dla dobra lokalnych społecznośaci.

  Jednakże są i takie miejsca w naszym okręgu, jak np. Legionowo, Serock i cały powiat legionowski, ale także Tłuszcz, Jadów, Zielonka, nie mówiąc już o Wołominie, gdzie obecne władze samorządowe – jeśli nie zostaną zmienione – doprowadzą prędzej czy później  do stagnacji regionu. Przykładowo, czy tak potrzebny w Legionowie szpital powiatowy (np. na bazie wojskowego) będzie mógł powstać ostatecznie, skoro nijak nie będzie mógł się w tej sprawie dogadać włodarz miasta i powiatu z ministrem zdrowia i/lub obrony narodowej. Nie dlatego, że się nie lubią, ale dlatego, że władze lokalne samorządowe są de facto emanacją „totalnej opozycji”, torpedującej zatem – w imię jej interesów ogólnopolskich – wszelkie inicjatywy, które mogą polepszyć kondycję społeczności lokalnej. Rozbicie zmurszałej struktury uzależnień lokalnych odziedziczonych po rządach PO i PSL, nie może jednak rodzić nowej i równie sztucznej piramidy stożkowej, w której na górze zasiądą równie wyalienowani od społeczności gmin i miast powiatowych urzędnicy. Jest jednak nadzieja, że nowo wybrani samorządowcy z list PiS i współpracujących z tą partią komitetów, nie wejdą na umoszczone przez poprzedników wygodne posady, wraz z apanażami, ale tym razem będą dalej kontrolowani przez silne swym autorytetem  kierownictwo PiS. Tak bowiem, jak dla poprzedników lepiszczem była zdolność do psucia państwa i samorządności przy pomocy uznanej za wartość prywaty, tak w PiS-ie Jarosław Kaczyński jest gwarantem istnienia swoistej dyscypliny etycznej w szeregach jej działaczy. Ta dyscyplina nie bierze się tylko z jakości dobieranych ludzi, ale także ze zbiorowej w tym środowisku wiedzy, że jest się na służbie publicznej. A autorytet prezesa PiS, jak długo będzie aktualny, tak długo wytwarzać będzie jakość rządzenia – także w samorządach.

  Jeśli uznaliśmy, że na tym etapie rozwoju naszego narodu i przestrzeni, w której żyjemy jest modernizacja, nieuchronnie prowadzi to do wniosku, że bez pomocy z budżetu państwa nie znajdzie ona swego wyraźnego oblicza w skali lokalnej. Warto więc zaryzykować, a wkrótce odnajdziemy Polskę wśród najlepiej rozwiniętych państw Europy.  

Senator RP Prof. Jan Żaryn