Zaznacz stronę

Robert Pacuszka z Osiedla Borki to bez wątpienia jeden z najaktywniejszych radnych tej kadencji. Bywa, że ktoś z przekąsem rzuci: „O, znowu o coś męczy”, ale to właśnie upór i konsekwencja zjednały temu radnemu mieszkańców. Widzą, że radny się stara, a osiedle się zmienia. Pozostaje tylko kwestia ul. Przejazdowej, której Urząd Miejski od kilku lat nie może dokończyć…         

 

Prowokacyjnie zapytam: czy ktokolwiek jeszcze interesuje się ul. Przejazdową na Borkach?                                             

Radny Robert Pacuszka – Już na początku mojej kadencji radnego oś. Borki złożyłem wniosek do budżetu o wykonanie kompleksowego projektu przebudowy ul. Przejazdowej. Projekt zawierał nakładkę asfaltową wraz z odwodnieniem jezdni oraz budowę chodnika.   

Pamiętamy jednak, że udało się to wykonać tylko częściowo…

Tak, wykonano nakładkę asfaltową na odcinku od ul. Szerokiej do ul. Lipowej. Następnie korzystając z przebudowy Linii kolejowej E-75, podczas modernizacji przejazdu kolejowego udało się wynegocjować u wykonawcy wydłużenie zjazdu i zbudowanie drenażu chłonnego, bo na tym odcinku nieustannie zalewane były posesje sąsiadujące z przejazdem.

Wydaje się, że do zakończenia modernizacji ul. Przejazdowej pozostało już niewiele?

Przed nami jeszcze wykonanie brakującej części chodnika do ul. Pilawskiej, gdzie wymagana jest zgoda kolei. Mam nadzieję, że Gmina w końcu da radę coś w tej sprawie zrobić. Radny nie jest własny, by prowadzić negocjacje ze spółką kolejową. Tym mogą i powinni zająć się urzędnicy. W dalszej kolejności mają być wykonane wjazdy z kostki do posesji i ostatecznie wykonanie nakładki asfaltowej z odwodnieniem na najbardziej problematycznym odcinku, od ul. Lipowej do ul. Parkowej.                                                                                                          

Dlaczego ten odcinek jest dla Gminy tak trudny?

Od początku kadencji na sesjach i komisjach wielokrotnie poruszałem temat konieczności wykupienia gruntów, które na tym odcinku w części stanowią własność prywatną. Gmina może dokończyć modernizację ulicy wówczas, gdy będzie w pełni dysponowało gruntem pod drogą, a tak nadal nie jest. Na mój wniosek Rada Miejska zabezpieczyła na cel w budżecie 170 tys. zł, jednak urząd działa w tej sprawie bardzo ospale. Nie wiem, czy to brak dobrej woli czy brak umiejętności, ale nadal mamy pat.

Co mogą w tej sprawie radni?

Apelować, monitować, naciskać… Radny nie podpisze z właścicielem gruntu umowy kupna – sprzedaży. Nie ma takich kompetencji. Dlatego w ubiegłym roku Komisja Rewizyjna, w której pracach jako radny uczestniczę, wnioskowała uwykorzystanie w tym przypadku tzw. specustawy drogowej, która pozwala na przeprowadzenie inwestycji i przejęcie gruntu za odszkodowaniem. Gmina wykonała ruch w tej sprawie dopiero po roku! Wygląda na to, że przez 3 lata nasz urząd nie dał rady uregulować kwestii własności gruntu, a przecież nie potrzeba aż tyle czasu na wyceny czy negocjacje cenowe. Z tego, co wiem, właściciele nie mają wygórowanych oczekiwań finansowych, więc przeszkód nie ma. A może są? Czasami mam wrażenie, że ktoś nie chce, by ta droga została ukończona. Powie się potem, że radny się za słabo starał? Cały czas mam nadzieję, że wygra zdrowy rozsądek i uda się dokończyć w tym roku tę ważną dla mieszkańców naszego osiedla inwestycję.

 

Rozmawiał M. Krzewicki