Zaznacz stronę

Historia Jego życiorysu znajduje niejedną analogię. Był wszak jednym z wielu w polskiej historii księży walczących z bronią w ręku. Był też jednym z tych bohaterów tragicznych, którzy walczyć postanowili do ostatniej kropli krwi w czasie, gdy inni już broń złożyli. 23 maja 1865 roku na rynku w Sokołowie Podlaskim publicznie powieszono ks. Stanisława Brzóskę, syna zubożałego szlachcica herbu Nowina…

 

Na fotografii twarz umęczonego młodzieńca z długimi włosami. Ciężko w nim rozpoznać księdza, a co dopiero generała i naczelnego kapelana powstania styczniowego. Legenda ks. Brzóski jest na Podlasiu i Lubelszczyźnie żywa po dziś dzień. Jego imię nadaje się szkołom, a za Patrona obierają go sobie drużyny harcerskie. Kim był ostatni z powstańczych dowódców, który kontynuował walkę partyzancką w czasie, gdy powstanie w Królestwie Polskim już dawno upadło?

Ks. Stanisław Brzóska (1834-1865) wywodził się ze zubożałej podlaskiej szlachty herbu Nowina. Początkowo studiował na Uniwersytecie Kijowskim, potem jednak przerwał naukę i wstąpił do seminarium duchownego.

 

Ksiądz patriota

Po święceniach w 1957 trafił do pracy duszpasterskiej w Sokołowie Podlaskim, a następnie w Łukowie. Od samego początku szerzył wśród chłopstwa idee niepodległościowe, a w kazaniach nawiązywał do najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Podkreślał, że w planach bożych każdy naród na swoje miejsce na ziemi. Tak jak Izraelici dostali Ziemię Obiecaną do Boga, tak „ziemia nasza ojczysta to dar Boży dla naszego narodu!”. Polska została podarowana Polakom przez samego Boga: „Rozpala w sercach naszych miłość ku niej; miłość na śmierć i życie! Ziemia ta wrosła nam w dusze tak, że nie ma mocy, która by zdolna była zniweczyć ten związek”.

Kazania ks. Brzóski szybko sprowadziły na niego kłopoty. W niedzielę 10 listopada 1861 r. podczas nabożeństwa w Łukowie pojawili się oficerowie strzeleckiego kostromskiego pułku piechoty kwaterującego w tym mieście. Zachowywali się grubiański, zakłócali mszę św., ubliżali zebranym w świątyni wiernym. Co zrobił ks. Stanisław? Wygłosił przypowieść o kąkolu i siewcy, o złym ziarnie wrzuconym przez diabła: „Ci rozbójnicy i judasze nie zadowalają się tym, że prześladują ludność na ulicach i w jej mieszkaniach, ale przychodzą do kościoła pod pozorem modlitwy, a właściwie dlatego, żeby wysłuchać słów pasterza i czyhać na życie”. Słowa te  zostały odebrane przez oficerów jednoznacznie. Dwa tygodnie później kapłan został aresztowany przez naczelnika radzyńskiej komendy żandarmerii pod zarzutem „podburzania wiernych w duchu religijno-patriotycznym” i odwieziony do Siedlec. Księdza Brzóskę postawiono przed polowym sądem wojennym. 10 grudnia został skazany na 2 lata więzienia, później jednak karę skrócono do roku i osadzono go w Twierdzy Zamość. Ostatecznie wypuszczono go z więzienia po 3 mies. To wtedy ks. Brzóska przystał do konspiratorów szykujących powstanie… Jesienią 1862 r. został mianowany konspiracyjnym naczelnikiem Łukowa.

 

Partyzant w sutannie

W listopadzie 1862 r. grupa ks. Brzóski rozpoczęła zbieranie broni. Jego oddział zdobył 200 dubeltówek, 2 pistolety, kilka sztuk pałaszy i szabel oraz znaczny zapas prochu. Już w nocy 23 stycznia 1863 roku, wraz z czterdziestoma sprzysiężonymi uderzył na 6. i 8. kompanię 2. batalionu kostromskiego pułku piechoty w Łukowie. Był to chrzest bojowy młodego duchownego o dowódcy. W koszarach znajdowało się około 400 żołnierzy dowodzonych przez podpułkownika Pietrisowa. Wkrótce do Brzóski dołączył z powstańczym wojskiem Gustaw Zakrzewski, który przejął dowodzenie nad akcją. Koszar nie udało się zdobyć. Straty Rosjan wynosiły 4 zabitych i 20 rannych. Po stronie polskiej zginęło 3 powstańców, a 3 zostało rannych.

Po bitwie w Łukowie ks. Brzóska, jako zdekonspirowany powstaniec, musiał opuścić miasto. Przyłączył się do oddziału pułkownika Walentego Lewandowskiego, wojskowego naczelnika województwa. 7 lutego 1863 roku uczestniczył w przegranej bitwie pod Siemiatyczami – największej bitwie powstania styczniowego. W walce pod Sosnowicą 4 marca 1863 r. ks. Brzóska został postrzelony w nogę i przed dwa miesiące musiał kurować się w ukryciu.

Jego postawa została dostrzeżona przez władze narodowe. 22 lipca 1863 roku Wydział Wojny Rządu Narodowego mianował ks. Brzóskę naczelnym kapelanem wojsk powstańczych województwa podlaskiego w randze generała. Od tej pory ksiądz zaczął on używać pseudonimu „generał Brzeziński”. Po bitwie pod Fajsławicami, która rozegrała się 24 sierpnia, zachorował na tyfus. Leczył się najpierw w Różance nad Bugiem, a potem w Łukowie, jednak w ciągłej obawie przed denuncjacją przewieziono go do dworu dziedzica Levittoux w Kępkach, gdzie ukrywał się aż do pierwszego śniegu.

 

Ułani „Brzezińskiego”

W styczniu 1864 roku ks. Brzóska zorganizował kilkudziesięcioosobowy oddział konny, który Rosjanie szybko rozbili. Warunki dla walczących powstańców były bardzo trudne. Zewsząd otaczały ich zorganizowane wojska carskie. Działania wojenne ograniczały się właściwie do obrony przed ciągle nacierającym wrogiem i do nieustannych ucieczek. Sytuacja oddziału ks. Brzóski uległa jeszcze większemu pogorszeniu po 2 marca 1864 roku, kiedy car ogłosił reformę uwłaszczeniową chłopów. Oddział kapelana zaczął topnieć w oczach. We wrześniu 1864 r. „ostatni powstaniec”, uchodzący już za postać legendarną, miał pod swym dowództwem oddział liczący około 40 ludzi. Rosjanie nie szczędzili sił ani środków, wciąż jednak nie mogli go schwytać.

Na początku 1865 roku ks. Brzóska i Wilczyński przedostali się na teren pierwszej parafii kapelana. We wsi Krasnodęby-Sypytki ukryli się u sołtysa Bielińskiego, w specjalnym pomieszczeniu  pomiędzy dwiema ścianami budynku jego domu.

 

„Ginę za naszą ukochaną Polskę”

Miejsce ukrywania się księdza-powstańca wydała władzom carskim Antonina Konarzewska, młoda kurierka ujęta przez kozaków w kwietniu 1865 r. Dziewczynę długo torturowano, zanim wyjawiła miejsce kryjówki ks. Brzóski. 19 kwietnia aresztowano kapłana i w kajdanach odstawiono do Sokołowa. Mieszkańcy miasta rychło urządzili pod więzieniem patriotyczną manifestację, za którą na miasto nałożono ogromną kontrybucję. W miesiąc od aresztowania księdza skazano na śmierć przez powieszenie. Naciskano też na biskupa Beniamina Szymańskiego, aby rozpoczął proces kanoniczny o depozycji, czyli pozbawieniu ks. Brzóski kapłaństwa. Władze carskie obawiały się bowiem reakcji społecznych po egzekucji osoby duchownej. Kościół się jednak nie ugiął i  Stanisław Brzóska zginął jako ksiądz 23 maja 1865 r. na oczach 10-tysięcznego tłumu. Przed śmiercią wyspowiadał się przed proboszczem parafii Czerwonka Stanisławem Nasiłowskim. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Żegnajcie bracia i siostry i wy małe dziatki. Ginę za naszą ukochaną Polskę, która przez naszą krew i śmierć”.

23 maja 2008 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej prof. Lech Aleksander Kaczyński odznaczył pośmiertnie „ostatniego walczącego powstańca“ Orderem Orła Białego. Cześć Jego pamięci.

 

Robert Szydlik