Zaznacz stronę

– Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma być wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji niepodległościowych, za krew przelaną w obronie ojczyzny – Śp. Prezydent Lech Kaczyński (1949-2010)

Już po raz ósmy Polacy będą obchodzić dzień poświęcony tym, którzy wierni swoim ideałom, dzięki niezłomnej postawie, wynikającej z umiłowania ojczyzny postanowili walczyć o nią do końca. Ci ludzie nie szczędzili własnej krwi, nie wahali się również złożyć, w imię świętej sprawy, ofiary najwyższej, którą było ich własne życie.

Na początku pozwoliłem sobie przywołać słowa świętej pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, które stanowią fragment uzasadnienia do projektu ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Był on gorącym orędownikiem tego przedsięwzięcia, choć nie tylko On, potrzebę taką postulowały wcześnie środowiska patriotyczne i organizacje kombatanckie.

Sam Lech Kaczyński i wiele osób, które pracowały na rzecz ustanowienia Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych nie doczekało się tej daty, ponieważ w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach zginęły 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Pomimo wielkiej tragedii podjęta przez nich inicjatywa był kontynuowana i 3 lutego 2011 r. zakończyła się sukcesem;- Sejm Rzeczypospolitej Polskiej 406 głosami za uchwalił ustawę.

Wiele lat trwało jednak oczekiwanie na „dobry klimat”, który pozwolił na przypomnienie o tych, dla których życiowym kredo było „ Bóg, Honor, Ojczyzna”, słowa, którym pozostali wierni i zamienili w czyn.

Po raz pierwszy święto ku czci niezłomnych żołnierzy obchodzone było 1 marca 2011 roku. Data nie jest przypadkowa, nawiązuje ona do likwidacji przywódców IV zarządu WIN, która miała miejsce 1 marca 1951 roku. Właśnie tego dnia, strzałem w tył głowy, zamordowani zostali: Łukasz Ciepliński, Mieczysław Kawalec, Józef Batory, Adam Lazarawicz, Franciszek Błażej, Karol Chmiel i Józef Rzepka. Obchody tego święta przypadły zatem w 60. rocznicę tych smutnych wydarzeń.

Kim byli żołnierze wyklęci? Znakomitą większość z nich stanowili żołnierze wcześniej rozwiązanej Armii Krajowej. Nie godząc się na sowietyzacje Polski oraz szalejący wówczas terror ze strony NKWD i UB postanowili, na tyle na ile pozwoliły im siły
i okoliczności, przeciwdziałać tragicznej sytuacji, w jakiej znalazła się Polska.

Powołano organizację Wolność i Niezawisłość, której działania miały mieć charakter bardziej polityczny niż zbrojny. Sądzono,  że tym sposobem można obronić elementarne wartości, niezbędne dla prawidłowego rozwoju państwa i społeczeństwa. Takiego toku myślenia nie podzielała jednak tzw. władza ludowa, dająca wyraźnie do zrozumienia, że nie ma zgody na jakiekolwiek rozmowy, czy pokojowe rozwiązanie zaistniałego sporu.

W wyniku takiej postawy władz PRL szybko zapełniano więzienia żołnierzami AK, WIN i innych pokrewnych im organizacji, które nie zgadzały się z narracją władzy narzuconej przez Kreml. Za pomocą brutalnych represji rozbijano i likwidowano szereg organizacji niepodległościowych.

Partyzanckie oddziały WIN nie pozostawały bezczynne, atakowały posterunki milicji, rozbijały więzienia, gdzie przebywało wielu ich kolegów, likwidowały zdrajców, którzy współpracowali z komunistami. Trzeba pamiętać, że te działania, prowadzone przez WIN, były niewinną igraszka w porównaniu z tym jak obchodzono się z więźniami, którzy dostali się w ręce UB, KBW czy NKWD. Tortury fizyczne i psychiczne stosowane wobec osadzonych były normą. Ludzie byli często tak katowani, że wyrok śmierci dla takiego nieszczęśnika był niemal aktem łaski.

Wojskowi, sędziowie i prokuratorzy, często bez przygotowania, w sfingowanych procesach skazywali najlepszych synów naszej Ojczyzny na kare śmierci lub długoletnie więzienie. W ten oto sposób zgładzono wiele tysięcy znakomitych postaci walczących o niepodległą Polskę, której nigdy nie doczekali. Nie sposób dziś wymienić wszystkich, którzy złożyli dar ze swojego życia na ołtarzu Ojczyzny. Wspomnę nielicznych, których nazwiska i zasługi są powszechnie znane, takich jak: August Emil Fieldorf Nil, Witold Pilecki. Była też Danuta Siedzikówna – pseudonim „Inka”, ta niespełna osiemnastoletnia dziewczyna idąc na śmierć prosiła: „Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba”. Jak również Hieronim Dekutowski – pseudonim „Zapora”, na propozycje amnestii wysuniętej przez komunistów, celem podstępnej likwidacji podziemia odpowiedział wprost: „Amnestia to jest dla złodziei, a my jesteśmy Wojsko Polskie”. Myślę, że te dwa cytaty najlepiej oddają postawę tych ludzi.

Należy pamiętać także o tych, którzy w inny sposób, niekoniecznie z bronią w ręku sprzeciwiali się nowej okupacji Polski, wśród których znalazło się wielu przedstawicieli duchowieństwa, inteligencji i środowisk, dla których dobro naszej Ojczyzny było celem nadrzędnym. Nie ominęły ich represje, łamano im życiorysy, rujnowano kariery zawodowe, oczerniano i próbowano szkodzić na różnych płaszczyznach.

Pomimo tak wielkiego terroru wobec tysięcy niewinnych ofiar, tylu łez i cierpienia, komunistom nie udało się złamać duch narodu. Ten duch przetrwał dzięki postawie ludzi mających świadomość, że w życiu człowieka są sprawy ważniejsze niż samo życie. Ten duch niesiony przez kolejne pokolenia nie pozostał bezowocny. W oparciu o wartości, którym hołdowali „niezłomni” nastąpiło odrodzenie Polski, będącej dziś krajem niepodległym i suwerennym. Dzięki ich postawie możemy czerpać wzorce do naśladowania i z podniesionym czołem patrzeć w przyszłość oraz budować swoją narodową tożsamość. „Dzięki takim ludziom odzyskujemy naszą godność jako naród”, jak podkreślał w jednym ze swoich przemówień Prezydent Andrzej Duda, właśnie My, bo Oni nigdy jej nie utracili. Przy okazji warto pamiętać o wielu środowiskach i instytucjach, historykach, którzy wkładając wiele pracy w to aby prawda o naszych bohaterów ujrzała światło dzienne. Szczególne wyrazy uznania należą się zespołowi prof. Szwagrzyka, zajmującego się identyfikacją szczątków żołnierzy wyklętych, przywracaniu im nazwisk oraz godnego pochówku.

Trzeba pamiętać, że oprawcy nie ograniczyli się jedynie do bestialskich mordów. Zwłoki po śmierci bezczeszczono poprzez chowanie ich w bezimiennych dołach zalewając fekaliami lub zasypując śmieciami. Ciała zmarłych przebierano nawet w mundury wermachtu. Potem chciano zabić jedyne co pozostało – pamięć. Wyklętych bohaterów nazywano „zaplutymi karłami reakcji”, bandytami oraz agentami zachodu. Prawdy jednak nie można zabić, wiedzą o tym ci, którzy się tak bardzo oto starali, niektórzy z nich jeszcze dziś żyją, są w podeszłym wieku z dobrymi emeryturami. Są wśród nich wojskowi, sędziowie, byli funkcjonariusze służb. W młodości splamili swoje ręce niewinną krwią. Dla takich postaw i takich ludzi wieczna hańba. Mówię to również dlatego że nawet dziś nie brakuje ludzi, którzy chcieliby fałszować prawdę historyczną i nią handlować. Co „gorliwsi” twierdzą, że polskość to nienormalność. Jeden z tzw liderów obiecywał nawet likwidacje IPN. Czy nie jest to droga prowadząca na śmietnik historii?

Teraz chciałbym jeszcze raz wrócić do żołnierzy niezłomnych. Czekaliście na te święto tyle lat, ale wasza ofiara nie poszła na marne. To co wycierpieliście, wy i wasi koledzy pozostanie solidnym fundamentem naszej narodowej dumy. Dla młodego pokolenia będziecie „przykładem tego jak wygląda wierność zasadom, przysiędze i wszystkiemu, co rzeczywiście ważne”. Cześć i chwała bohaterom!

Piotr Borczyński, Komitet PiS Jadów – Strachówka