Zaznacz stronę

Jedną z inicjatyw parlamentarnych ostatnich tygodni, która przyszła do nas – do senatu RP – z izby niższej, był projekt ustawy o ustanowieniu Krzyża Wschodniego.

Pomysłodawcą tego odznaczenia państwowego, które jak i pozostałe byłoby nadawane przez Prezydenta RP, jest poseł PiS Michał Dworczyk. W senacie RP miałem przyjemność być sprawozdawcą tej ustawy i jej promotorem wśród koleżanek i kolegów Senatorów. Według pierwotnego zamysłu Krzyż Wschodni miał być nadawany za pomoc niesioną przez niepolskich obywateli II RP i cudzoziemców Polakom zamieszkałym obszar byłego Związku Sowieckiego oraz Kresów Wschodnich I i II Rzeczypospolitej w latach 1937 – 1959. Pierwsza data wiąże się
z operacją antypolską, w ramach której na rozkaz Stalina zginęło w ZSRS co najmniej 111 tys. Polaków. Druga data z kolei, wiązana jest z zakończeniem ostatniej fali repatriacji Polaków z ZSRS do PRL w ramach krótkotrwałej sowieckiej „odwilży”.

Daty graniczne, choć nieprzypadkowe, zdaniem senatorów zawężały grono potencjalnych beneficjentów, a zatem także polską wdzięczność. Wydłużyliśmy zatem lata obowiązywania ustawy, włączając w tę polską wdzięczność np. Kazachów, którzy pomagali Polakom obywatelom ZSRS wypędzonym w 1936 r. z republik zachodnich do Kazachstanu, a także tym, którzy z kolei po 1959 r. pomagali np. bł. ks. Władysławowi Bukowińskiemu, który nie zrażony represjami pozostał w Kazachstanie do śmierci, w 1974 r. Ostatecznie według nas najlepszymi datami (jeśli muszą być z racji legislacyjnych) powinny być lata 1917 – 1991. Są to lata istnienia państwa bolszewickiego, powstałego w wyniku zamachu stanu – zwanego rewolucją październikową – dokonanego na zlecenie wywiadu niemieckiego przez Lenina w Piotrogrodzie, jesienią 1917 r. Dzięki tej operacji Rosja wycofała się z wojny światowej, podpisując w lutym – marcu 1918 r. pokój brzeski z Niemcami, co umożliwiło wojskom cesarskim przeniesienie ciężaru wojny na front zachodni. Formalna likwidacja ZSRS z kolei, zamyka pewien ciąg zdarzeń związanych z istnieniem i oddziaływaniem na Polskę i Polaków jednego z dwóch systemów imperialno-totalitarnych, antypolskich i antychrześcijańskich w założeniu oraz w praktyce. Oczywiście, Krzyż Wschodni będzie nadawany także m.in. „Sprawiedliwym Ukraińcom”, którzy wbrew nacjonalistom ukraińskim w latach 1939 – 1945 ukrywali Polaków, by nie dosięgły ich ogień, siekiery i nienawiść sąsiadów z terenów polskich Kresów.

Polacy i państwo polskie chcą zatem wyrazić wdzięczność tym wszystkim, którzy zachowali się wobec nas jak trzeba. Postawa ta staje się także pośrednio miarą przynależności danego narodu do wspólnej nam cywilizacji europejskiej opartej na chrześcijańskim porządku etycznym. Innego, do którego bez wstydu moglibyśmy się odwoływać, w tym kręgu cywilizacyjnym nie mamy.

Przy okazji ciekawej debaty senackiej dotyczącej ustanowienia Krzyża Wschodniego, strona opozycyjna czyli PO, wniosła różne zastrzeżenia. Najdziwniejszym, ale symptomatycznym zarazem, było wniesienie poprawki przez marszałka Bogdana Borusewicza, by wykreślić słowa Kresy Wschodnie, gdyż mogą one obrazić naszych wschodnich sąsiadów i sojuszników zarazem
(w domyśle zarówno Litwę jak i Ukrainę). Lęk przed potencjalną czy wręcz domniemaną reakcją drugiej strony, miał zatem od razu sprowadzić nas na ścieżkę zdrady wobec własnej historii, w tym dziedzictwa i praw do niego. Ten głos ważnego przedstawiciela opozycji odsłonił nie po raz pierwszy, faktyczną definicję realizmu politycznego przyjętą przez polską dyplomację w okresie rządów PO – PSL. Autocenzura i wrażliwość skierowana na podtrzymywanie dobrego samopoczucia partnerów, to główne instrumenty tejże dyplomacji. Siłą rzeczy nie mogło starczyć miejsca w sercach i w rozumie (co jeszcze ważniejsze) na wrażliwość przekładającą się na artykułowanie w pierwszym rzędzie interesów własnych, czyli narodowych.

Projekt ustawy o ustanowieniu Krzyża Wschodniego, z racji naniesionych przez senat poprawek, ponownie wrócił zatem do sejmu. Czekamy na ostatni akord.

Prof. dr hab. Jan Żaryn – Senator RP